Podczas czwartkowego briefingu w Ksawerowie (woj. łódzkie) Tusk nawiązał do informacji, że prezydent Duda przyjmuje w czwartek i piątek w Wiśle ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Stwierdził, że to "bardzo dobry moment, by usłyszeć, że prezydent zwołuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego". Wyraził nadzieję, że tak się stanie.

"Do mnie doszły jakieś słuchy, ale nie chce mi się w to wierzyć, że ja mogę być problemem, bo pan prezydent Duda nie chce ze mną na ten temat rozmawiać. Ale ja nie muszę wcale być uczestnikiem takiego spotkania. Jeśli prezydent się zdecyduje na zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego - ale to jest dokładnie ten moment, kiedy trzeba budować, a PiS tego nie potrafi, ale być może prezydent, to jest jego zadanie, jego obowiązek, żeby zacząć budować jedność polityczną przynajmniej w obliczu sytuacji na granicy rosyjsko-ukraińskiej" - mówił szef PO.

Ponadto zaznaczył, że doszły do niego prognozy o rekordowej liczbie zakażeń koronawirusem od początku pandemii. "To są sprawy, którymi wszyscy musimy się zająć i zacząć sobie pomagać" - podkreślił.

Reklama

"Tak, że apeluję gorąco do prezydenta Dudy, aby zapomniał na chwilę, że jest z jakiejś partii i że musi słuchać prezesa (PiS, Jarosława) Kaczyńskiego, tylko zaczął wykonywać swoje obowiązki konstytucyjne. Ja bardzo chętnie pomogę, a jeśli będzie trzeba, to też nie będę przeszkadzał, nie będę się narzucał, naprawdę. Chcę mieć poczucie, że ktoś się zajmuje tymi sprawami, przede wszystkimi sprawami szeroko pojętego bezpieczeństwa" - oświadczył Tusk.

Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest organem doradczym prezydenta RP w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa. W jej skład wchodzą: marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, szef MON, szef MSWiA, szef MSZ, minister koordynator służb specjalnych, szefowie ugrupowań posiadających klub parlamentarny lub poselski (lub przewodniczący tych klubów), szef kancelarii prezydenta i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Posiedzenia Rady zwołuje prezydent, określając jednocześnie ich tematykę.

Tusk został też zapytany o to, jaki jest skład jego "gabinetu cieni" i kiedy Polacy go poznają, a także o to, kto jest w nim ministrem finansów.

Lider PO podkreślił, że choć jest optymistą, to na razie ma zadanie, które wydaje się proste, ale takie nie jest, czyli nie myśleć o tym, co będzie za dwa lata, bo - jak stwierdził obecnie "każdy dzień przynosi jakieś dramaty". Nawiązał do sytuacji za naszą wschodnią granicą oceniając, że jest ona "naprawdę bardzo poważna"; mówił też o sytuacji pandemicznej.

"O sprawach cen i podatków już mówiliśmy. Więc my musimy naprawdę teraz stanąć na głowie, żeby zmusić tę władzę, pomóc tej władzy, jak zwał tak zwał, żeby najbliższe kilkanaście miesięcy nie były piekłem dla ludzi. My musimy te kilkanaście miesięcy przetrwać" - powiedział Tusk.

Stwierdził, że "na plany co po zwycięstwie jest jeszcze czas". (PAP)

autorki: Wiktoria Nicałek, Agnieszka Grzelak-Michałowska