50 mld zł – tyle wydamy w 2021 r. na obronność, czyli zgodnie z prawem co najmniej 2,2 proc. PKB. I choć ustawowo mamy zapisane zwiększanie tych wydatków w kolejnych latach, to na wczorajszej konferencji prasowej wicepremier Jarosław Kaczyński i minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zapowiedzieli, że nakłady na obronność będą jeszcze wyższe. – Państwo będące na granicy NATO musi mieć poważną siłę odstraszającą i mieć skuteczną możliwość obrony przez dłuższy czas samodzielnie – wyjaśniał prezes PiS.
Podstawą finansowania zmian ma być utworzony przy BGK Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Będzie działał na zasadach zbliżonych do funduszu covidowego czy drogowego. Na jego dochody mają się składać wpłaty z budżetu, w tym pochodzące ze sprzedaży skarbowych papierów wartościowych, wpływy z obligacji sprzedawanych przez BGK, a także wpłaty z zysku NBP (dziś zasilają budżet). W praktyce taki model pozwala na obejście limitów ustawowych i konstytucyjnego długu publicznego, choć będzie go widać, jeśli zostanie zastosowana unijna metodologia oceny długu i deficytu. – Lepiej być bezpiecznym i nieco bardziej zadłużonym niż żyć w stanie nieustannego zagrożenia – mówił pytany o ten aspekt wicepremier Kaczyński.
Co oznacza powstanie nowego funduszu w kontekście ewentualnego zwiększenia poziomu wydatków na wojsko w „tradycyjnym” budżecie? Zarówno minister Błaszczak, jak i wicepremier Kaczyński unikali konkretnej odpowiedzi. Ten pierwszy wskazywał, że nowy fundusz będzie miał charakter „mechanizmu”, który daje możliwość „radykalnego” zwiększenia wydatków obronnych. – Wydajemy ponad 2 proc. PKB na obronność, a przedstawiony przed chwilą mechanizm tylko wzmacnia tę tendencję. Daje nam możliwość radykalnego zwiększenia finansowania naszych wydatków obronnych – mówił Błaszczak. Z kolei prezes PiS dodał, że docelowo będą one „znacznie wyższe” niż 2 proc. PKB. – Wszystko ma tak zostać rozłożone w czasie, by nie zagrozić stabilności finansów publicznych, a zwiększyć nasze bezpieczeństwo – zapewniał premier Mateusz Morawiecki.
Reklama
Wątpliwości co do zapowiedzianych zmian w szeroko pojętej części finansowej ma Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju i były wieloletni urzędnik Ministerstwa Finansów. – Rozumiem, że to będzie pewna kopia funduszu covidowego, osobna i z określonymi źródłami finansowania, z których nowa jest na pewno pozycja „wpłaty z zysku NBP”. Przy czym zysk NBP według metodologii europejskiej, na bazie której raportujemy do Brukseli, nie jest dochodem. A to oznacza, że cały ten fundusz według tej koncepcji będzie w 100 proc. deficytowy – wskazuje ekspert. Jego zdaniem propozycja utworzenia Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych to de facto wyprowadzenie, tym razem części budżetu obronnego, poza budżet centralny, a więc i poza kontrolę parlamentarną i regulacje dotyczące zadłużenia państwa. – Czyli mamy już raj wydatkowy premiera Morawieckiego, a teraz powstaje raj wydatkowy ministra Błaszczaka – dodaje Sławomir Dudek.
Drugą kluczową zapowiedzią na wczorajszej konferencji było szybkie zwiększanie liczebności Wojska Polskiego. – Odrzucamy koncepcję, że armia powinna być niewielka. Powinna być duża i dobrze uzbrojona – mówił Jarosław Kaczyński. Z kolei minister Błaszczak stwierdził, że celem minimum jest 250 tys. żołnierzy i 50 tys. żołnierzy obrony terytorialnej. To w sumie ponad dwa razy więcej niż obecnie; w efekcie potrzeba będzie więcej sprzętu i modernizacja infrastruktury.
Trzecią istotną kwestią jest usankcjonowanie roli Wojsk Obrony Terytorialnej w zarządzaniu kryzysowym – to żołnierzom tego rodzaju wojsk będą podlegać sztaby kryzysowe. Wydaje się, że to wprowadzenie w życie wniosków płynących m.in. z zarządzania kryzysem pandemicznym. Na konferencji padła także zapowiedź stworzenia trzech dodatkowych brygad WOT na wschodzie – w województwach podkarpackim i lubelskim – oraz w województwie mazowieckim.
– Jestem rozczarowany. Kibicuję temu, by polskie zdolności obronne rosły, a tu mamy deklaracje bez konkretów. Zapowiedź, że cudownym zbiornikiem finansowym jest BGK, to wiara w cuda – komentuje Tomasz Siemoniak, były minister obrony. – Prezes Kaczyński od kilku miesięcy tworzy atmosferę zagrożenia. Tymczasem Polski trzeba bronić dobrze wyposażonymi żołnierzami i sojuszami obronnymi, a tutaj bilans ostatnich sześciu lat jest słaby. Na tej konferencji w żaden sposób nie pokazano nam drogi do wzrostu zdolności do obrony naszego kraju – dodał. ©℗
Współpraca Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak