Zapytany został w TVN24 o ogłoszone w środę decyzje Trybunału Sprawiedliwości UE i czy Polska będzie respektować orzeczenia TSUE dotyczące sędziów powoływanych przez "nową KRS" i dotyczące Izby Dyscyplinarnej SN.

"W pierwszej kolejności te orzeczenia TSUE będą podlegały analizie z Ministerstwie Sprawiedliwości, w oparciu o tę analizę prawną będą podejmowane dalsze decyzje co do dalszych działań, czy to na forum europejskim, czy ewentualnego zastosowania ich w Polsce" - powiedział Przydacz.

Według niego "mamy sytuację, w której Trybunał Sprawiedliwości próbuje realizować poprzez swoje orzeczenia innego rodzaju politykę, decydując o tym, jak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości w Polsce, podważając zaufanie do wymiaru sprawiedliwości".

Reklama

"Rozumiem, że są takie ośrodki w Polsce, które z tego typu działań są zadowolone. My musimy pilnować stabilności polskiego systemu prawnego. Próba podważania powoływania polskich sędziów, a następnie podważania wyroków wydawanych przez tych sędziów, oczywiście prowadziłaby do destabilizacji wewnętrznej polskiego systemu prawnego, do której Trybunał Sprawiedliwości nie ma prawa" - dodał wiceszef MSZ.

Wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości UE Rosario Silva de Lapuerta oddaliła w środę wniosek Polski o uchylenie postanowienia z dnia 14 lipca 2021 roku, którym nakazano natychmiastowe zawieszenie stosowania przepisów krajowych dotyczących w szczególności właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Reklama

Polska została zobowiązana 14 lipca br. do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN. Złożyła jednak wniosek o uchylenie tego postanowienia i przekazanie sprawy do rozpoznania przez Trybunał w składzie wielkiej izby.

W wydanej w środę decyzji oddalającej złożony przez Polskę wniosek Rosario Silva de Lapuerta stwierdziła, że zgodnie z regulaminem postępowania wiceprezes Trybunału orzeka samodzielnie w przedmiocie wniosków o zawieszenie wykonania aktu lub o zastosowanie innych środków tymczasowych albo natychmiast przekazuje wniosek Trybunałowi.

Również w środę TSUE orzekł, że przeniesienie sędziego bez jego zgody do innego sądu lub między dwoma wydziałami tego samego sądu może naruszać zasady nieusuwalności i niezawisłości sędziów. Wyrok dotyczy pytań prejudycjalnych skierowanych do TSUE przez Sąd Najwyższy RP. Sprawa jest konsekwencją pytania prejudycjalnego skierowanego do TSUE przez polski Sąd Najwyższy. Dotyczy ono powoływania sędziego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN i jest efektem skargi, jaką złożył w tej sprawie sędzia Waldemar Żurek.

W 2018 roku Żurek został przeniesiony z wydziału Sądu Okręgowego, w którym dotąd orzekał, do innego wydziału. Sędzia odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, ale ta umorzyła postępowanie. Żurek zaskarżył uchwałę KRS w tej sprawie do SN i zawnioskował, żeby ze sprawy wyłączeni zostali wszyscy sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Argumentował, że izba ta, ze względu na swój kształt i sposób wyboru jej członków przez KRS, nie może – w jakimkolwiek składzie złożonym z osób, które ją tworzą – bezstronnie i niezależnie rozpoznać odwołania.

Sąd Najwyższy zapytał TSUE, czy unijne przepisy traktatowe oraz Kartę Praw Podstawowych należy interpretować w ten sposób, że "nie jest sądem niezawisłym, bezstronnym i ustanowionym uprzednio na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii Europejskiej sąd, w którego jednoosobowym składzie zasiada osoba powołana do pełnienia urzędu sędziego z rażącym naruszeniem reguł prawa państwa członkowskiego".

Ze środowego orzeczenia TSUE wynika też, że okoliczności, w których powołany został sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN Aleksander Stępkowski, rozpatrywane łącznie, mogą prowadzić do wniosku, że powołanie nastąpiło z rażącym "naruszeniem podstawowych reguł procedury powoływania sędziów Sądu Najwyższego stanowiących integralną część ustroju i funkcjonowania polskiego sądownictwa". TSUE zwrócił przy tym uwagę, że przeprowadzenie ostatecznej oceny procedury nominacyjnej sędziów SN należy do sądu krajowego.

Resort sprawiedliwości oświadczył w środę, że "wyrok TSUE to kolejny przykład politycznych działań podejmowanych wbrew zapisom traktatów Unii Europejskiej". "System przenoszenia sędziów, bez ich zgody, między wydziałami tego samego sądu działał w Polsce przez dziesiątki lat. Nie budził zastrzeżeń ani Komisji Europejskiej, ani TSUE, ani byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Marka Safjana. Teraz nagle sprawa ta służy paraliżowaniu polskiego sądownictwa" - głosi oświadczenie MS.