Reklama

Przydacz był pytany w środę w Polsat News, czy będzie zmniejszała się skala kryzysu migracyjnego na granicy Polski z Białorusią. "Trudno jest to przewidzieć. Według naszych informacji, nadal na Białorusi znajduje się kilka tysięcy osób, które zostały ściągnięte z krajów Bliskiego Wschodu i z Afryki. Kolejne samoloty lądują, więc myślę, że niestety ta sytuacja będzie jeszcze trwała" - odpowiedział Przydacz.

Dopytywany o polską kampanię informacyjną, która miałaby zniechęcić migrantów do nielegalnego przekraczania granicy Polski, wiceszef MSZ przypomniał, że polskie placówki na Bliskim Wschodzie dostały już tego typu zadania z centrali MSZ.

"Aby maksymalnie aktywnie informować - nie tylko bezpośrednio naszymi kanałami - przy pomocy mediów społecznościowych, stron internetowych, ale przede wszystkim aktywnie rozmawiać ze środowiskiem dziennikarskim w tych państwach, aby przedstawiać realnie sytuację, jak ona wygląda, że wschodni szlak jest zamknięty, bowiem granica Rzeczypospolitej jest broniona i nie da się tamtędy przechodzić" - mówił.

"Równolegle nasi dyplomaci dostali zadanie bezpośrednich rozmów z rządami państw, aby to one również informowały swoich obywateli, że mogą paść ofiarą oszustwa ze strony Aleksandra Łukaszenki, że może im się obiecywać za grube pieniądze podróż do Unii Europejskiej, tymczasem trafiają na Białoruś, gdzie później próbują przekroczyć nielegalnie granicę" - dodał wiceminister spraw zagranicznych.

"Mamy pełną świadomość, że kluczem do tego jest nie tylko presja międzynarodowa na Alaksandra Łukaszenkę, ale także zniechęcanie osób, które potencjalnie chciałyby tutaj przyjechać" - mówił Przydacz, zaznaczając, że w tej sprawie wielką rolę mają do odegrania media, także światowe. "Niedawno byłem w BBC, planuję dalsze wywiady w dużych światowych agencjach, aby ta informacja o niemożności przekroczenia polskiej granicy jak najszerzej się rozchodziła" - dodał.

Wiceszef MSZ przypomniał też, że dyrektor wykonawczy Frontexu Fabrice Leggeri po roboczej wizycie na granicy polsko-białoruskiej przyznał, że jest pod wrażeniem działań polskiej Straży Granicznej w celu ochrony polskiej granicy.

Od wiosny na granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską zanotowano gwałtowny wzrost liczby prób jej nielegalnego przekroczenia przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie uważają, że jest to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje. Mińsk odrzuca oskarżenia o wywołanie kryzysu migracyjnego.

Od sierpnia polska Straż Graniczna udaremniła ponad 10 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, a 1,5 tys. osób zostało zatrzymanych w głębi kraju i przewiezionych do ośrodków dla cudzoziemców. Tylko we wrześniu 7535 razy próbowano sforsować granicę.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego przylegających do granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. Początkowo został wprowadzony na 30 dni. 30 września Sejm zgodził się przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.