Chcemy, aby elementem polskiej oferty rozwiązania sporu wokół działalności kopalni w Turowie były "stabilne, długofalowe mechanizmy rozwiązywania konfliktów wokół tego kompleksu przemysłowego" - oświadczył Kurtyka. Jak dodał, "chcemy, żeby dialog, ekspertyza, przejrzystość były słowami-kluczami, które będą pozwalały w długim okresie spowodować, że ten konflikt będzie wytłumiony".

Minister zaznaczył, że jest to "bardzo konkretną oferta wsparcia bezpieczeństwa ekologicznego dla mieszkańców regionu". "To jest gwarancja dodatkowych inwestycji i gwarancja, że będą w stanie zabezpieczyć się przed tymi okolicznościami, których chcieliby uniknąć, a które, jak wierzymy, wspólnie dzięki konkretnej propozycji, przedstawionej przez stronę polską jesteśmy w stanie rozwiązać" - powiedział Kurtyka. Jak dodał, strona polska jest zdania, że szybkie i polubowne rozwiązanie jest najlepszym wyjściem z sytuacji.

Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni węgla brunatnego Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia. Ich zdaniem rozbudowa polskiej kopalni zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca.

Reklama

W maju Trybunał, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. TSUE stwierdził, że na pierwszy rzut oka nie można wykluczyć, iż polskie przepisy naruszają wymogi dyrektywy o ocenach oddziaływania na środowisko, a argumenty podniesione przez Czechy wydają się niepozbawione podstawy. Polski rząd w odpowiedzi ogłosił, że wydobycie nie zostanie wstrzymane i rozpoczął negocjacje ze stroną czeską. Dotychczas nie przyniosły one zakończenia sporu.

20 września TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył w odpowiedzi, że "nie zamierzamy wyłączyć Turowa".