Reklama

Wiceszef MSZ podkreślił na briefingu prasowym, że lista osób do ewakuacji z Afganistanu stale się zmienia; wyraził nadzieję, że uda się zabrać na pokład samolotów wszystkich chętnych. "Akcja jest kontynuowana dopóki będą odpowiednie możliwości i sytuacja bezpieczeństwa będzie na to pozwalała, czas jest bardzo krótki" - dodał.

"W każdej chwili, jeśli tylko pojawią się takie sygnały, które będą wskazywały na konieczność ze względów bezpieczeństwa, zakończenia tej misji, to będziemy ją kończyć" - podkreślił wiceminister.

Poinformował, że 450 osób ewakuowanych z Afganistanu jest już na terytorium Polski, kilkadziesiąt znajduje się na pokładzie samolotu do Warszawy oraz kilkadziesiąt osób znajduje się pod opieką polskiego konsula na lotnisku w Kabulu.

Wiceszef MSZ pytany, czy zgodnie z ultimatum talibów ewakuacja zostanie zakończona do 31 sierpnia, odparł, że nie ma oficjalnych informacji na temat ostatecznego terminu. "Nie wiemy, jak długo sytuacja bezpieczeństwa na to pozwoli. Nie znam oficjalnych informacji, jakoby to miał być 31 sierpnia. Staramy się to zrobić jak najszybciej i jak najszybciej także zabrać te osoby, naszych ludzi, z Kabulu w tej trudnej, niepewnej sytuacji" - mówił Przydacz.

"Wszystko będzie ustalane na bieżąco, biorąc pod uwagę sytuację bezpieczeństwa. W moim osobistym przekonaniu na pewno nie będzie to 31 sierpnia, ten czas jest dużo krótszy" - dodał wiceminister.

Rzecznik talibów Suhail Szahin powiedział brytyjskiej stacji Sky News, że 31 sierpnia, wyznaczony jako ostateczna data wycofania wojsk USA z Afganistanu, to "czerwona linia". "Jeśli przekroczą tę linię, oznacza to, że przedłużają okupację, chociaż nie ma takiej potrzeby" - powiedział. "Jeżeli USA lub Wielka Brytania będą chciały dostać więcej czasu na kontynuowanie ewakuacji, odpowiedź brzmi: nie. Albo będą konsekwencje" - dodał.

Administracja prezydenta Joe Bidena postanowiła, że 31 sierpnia będzie końcową datą wycofania wojsk USA z Afganistanu. Lotnisko w Kabulu jest obecnie zabezpieczane przez 6 tys. żołnierzy amerykańskich. Jednocześnie Biden poinformował, że jeśli do 31 sierpnia nie uda się ewakuować obywateli USA oraz ich afgańskich współpracowników, wówczas ewakuacja może zostać przedłużona o kolejne dni lub tygodnie. Biden nie podał ostatecznego terminu opuszczenia przez prowadzących proces ewakuacji Amerykanów z Afganistanu.

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell powiedział w sobotę, że ewakuacja z Kabulu do 31 sierpnia wszystkich afgańskich współpracowników UE jest niemożliwa, a utrudniają ją m.in. środki bezpieczeństwa podjęte przez władze USA. Z kolei brytyjskie media podały w poniedziałek, że premier Boris Johnson osobiście zwróci się podczas wirtualnego szczytu przywódców grupy G7 do prezydenta USA Joe Bidena, by przedłużył termin pozostania amerykańskich wojsk na lotnisku w Kabulu poza 31 sierpnia.

Po tym, jak Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, dużą część terytorium tego kraju zajęli talibowie. W niedzielę 15 sierpnia wkroczyli do stolicy kraju Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Państwa UE i NATO ewakuują swych obywateli oraz swoich współpracowników z Afganistanu.

Do Afganistanu zgodnie z decyzją prezydenta Andrzeja Dudy udał się Polski Kontyngent Wojskowy, liczący do 100 osób, który ma wspierać ewakuację afgańskich współpracowników Polski i innych krajów NATO z tego kraju.

Do tej pory w Warszawie wylądowało sześć samolotów z ewakuowanymi z Kabulu Polakami i polskimi współpracownikami oraz ich rodzinami.