W lipcu Komisja Europejska dała władzom Małopolski dwa miesiące na zajęcie stanowiska w sprawie deklaracji. Jeśli samorządowcy nie uchylą tego dokumentu, Komisja Europejska może wstrzymać wypłatę zarówno bieżących środków, jak i ok. 2,5 mld euro, czyli ok. 11 mld zł, przewidywanych w perspektywie finansowej na lata 2021-2027.

O zwołanie nadzwyczajnej sesji sejmiku wnioskowali radni opozycji. Uchylenia deklaracji domagają się też posłowie Lewicy i część aktywistów.

O „opamiętanie do kolegów radnych” zwrócił się wicemarszałek województwa Tomasz Urynowicz (Porozumienie), który 13 sierpnia napisał w mediach społecznościowych: „Komisja Europejska powiadomiła właśnie Zarząd Województwa Małopolskiego, że do czasu uzyskania odpowiedzi na pismo z 14.07 w sprawie deklaracji #antylgbt, wstrzymane są rozmowy nt. REACT-EU (to środki na służbę zdrowia i gospodarkę)”.

Reklama

Do sprawy deklaracji "anty-LGBT" i możliwości utraty środków unijnych odniósł się m.in. metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas niedzielnej mszy w Ludźmierzu. „Wolność ma swoją cenę. W tę cenę wchodzi honor. Wolności nie kupuje się za pieniądze. Bo to już nie jest wolność, a zniewolenie, za którym pójdą kolejne etapy upadlania własnej duszy” – mówił Jędraszewski.

W kwietniu 2019 r. małopolski sejmik, w którym większość ma PiS, przyjął deklarację "w sprawie sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii LGBT do wspólnot samorządowych", zwaną deklaracją anty-LGBT lub uchwałą anty-LGBT. Za deklaracją głosowało wówczas 22 z 39 radnych.

„Uchwały anty-LGBT" podjęło w 2019 r. kilkadziesiąt samorządów różnego szczebla, m.in. sejmiki województw: małopolskiego, lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Dokumenty krytykował m.in. ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.