29 kwietnia 2019 roku sejmik województwa małopolskiego, w którym większość ma PiS, 22 głosami "za" przyjął deklarację "w sprawie sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii LGBT do wspólnot samorządowych".

Napisano w niej, że "sejmik województwa małopolskiego wyraża zdecydowany sprzeciw wobec pojawiających się w sferze publicznej działań zorientowanych na promowanie ideologii ruchów LGBT, której cele naruszają podstawowe prawa i wolności zagwarantowane w aktach prawa międzynarodowego, kwestionują wartości chronione w polskiej konstytucji, a także ingerują w porządek społeczny". Radni zadeklarowali w dokumencie "wsparcie dla rodziny opartej na tradycyjnych wartościach oraz obronę systemu oświaty przed propagandą LGBT zagrażającą prawidłowemu rozwojowi młodego pokolenia".

Urynowicz mówił we wtorek w Krakowie dziennikarzom, że deklaracja sejmiku "miała charakter deklaratywny" i nie zmieniła niczego w porządku prawnym województwa. "Jeżeli taka, dość luźna formuła wystąpienia sejmiku ma być przeszkodą do tego, by sięgnąć po olbrzymie środki finansowe, to uważam, że należy zrobić wszystko, żeby tę przeszkodę usnąć" – powiedział Urynowicz.

Reklama

Dodał, że Małopolanie nie potrzebują uchwały sejmiku by pielęgnować wartości rodzinne. "Za to potrzebują środków finansowych i dynamicznie rozwijającego się regionu, potrzebują miejsc pracy i wspierania przedsiębiorstw, potrzebują wielu rzeczy, które wiążą się z pieniędzmi z UE: budowy szkół, szpitali, mostów i dróg" – mówił Urynowicz.

Dodał, że każdy - także politycy - powinni wyciągać wnioski ze swoich decyzji i czasem się wycofać.

Reklama

"Ciąży nad nami duch odwiecznego polskiego sporu pomiędzy romantyzmem a realizmem i w dużej mierze jesteśmy zakładnikami tego sporu. Ta rezolucja nie rozwiązywała żadnych problemów, więc trzeba mieć podejście bardzo realistyczne, znaleźć rozwiązanie, by nie narobić Małopolsce, małopolskim samorządom i rodzinom więcej problemów" – uważa wicemarszałek wywodzący się z Porozumienia.

Urynowicz powiedział w poniedziałek PAP, że Komisja Europejska już od ponad roku "na różnym poziomie" komunikuje zastrzeżenia wobec przyjęcia uchwały "anty-LGBT" przez sejmik małopolski. "Ale teraz, 14 lipca stała się rzecz na zupełnie innym poziomie, przyszedł tzw. warning letter, czyli list ostrzegający, który mówi o konkretnych zagrożeniach, jakie mogą mieć miejsce przy podtrzymaniu tej uchwały" - powiedział.

Wyjaśnił, że KE wskazuje trzy możliwe obszary interwencji. Pierwszy to wstrzymanie możliwości prowadzenia promocji zagranicznej regionu ze środków UE. Drugi to - jak mówił Urynowicz - wstrzymanie negocjacji regionalnych programów operacyjnych na lata 2021-2027. "W przypadku Małopolski propozycja na dzisiaj - uzgodniona przez polski rząd jako wyjściowa kwota - to 2 mld 560 mln euro" - zaznaczył. Po trzecie - jak przekazał Urynowicz - KE mówi też o możliwości wstrzymania bieżących wydatków i płatności.

Wicemarszałek woj. dodał, że KE w piśmie daje samorządowcom dwa miesiące na zajęcie stanowiska w tej sprawie. Według niego, jedyną słuszną decyzją jest w tej sytuacji "unieważnienie uchwały popularnie zwanej anty-LGBT". Zaznaczył, że jest to stanowisko uzgodnione z kolegami z Porozumienia.

Wcześniejsza uchwała może zostać unieważniona przez radnych sejmiku zwykłą większością głosów. Najbliższe posiedzenie sejmiku planowane jest na koniec sierpnia. Uchwały "anty-LGBT" podjęło w 2019 r. kilkadziesiąt samorządów różnego szczebla, m.in. sejmiki województw: małopolskiego, lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego.