Po południu minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że za wskazanie podpalacza wyznaczono 10 tys. zł nagrody. Zapowiedział też, że na dzisiejszym posiedzeniu rządu zostanie omówiony temat „walki ze środowiskiem antyszczepiennym”, a pracownicy punktów szczepień mają być traktowani jak funkcjonariusze publiczni.
Atak w Zamościu nie był pierwszym. W sobotę w Gdyni doszło do incydentu przy autobusie, w którym podawano preparat. – Przed południem grupa około 15 osób słownie deklarowała sprzeciw wobec szczepień – relacjonowała aspirant Jolanta Grunert z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. – Było to zgromadzenie nielegalne, uczestnicy zostali wylegitymowani, skierowaliśmy odpowiednie wnioski do sądu. Grozi im kara do 5 tys. zł grzywny – tłumaczyła policjantka. Tydzień temu doszło z kolei do incydentu w Grodzisku Mazowieckim, gdzie grupa przeciwników szczepień chciała wtargnąć do punktu, gdzie je wykonywano. Część sprawców została zatrzymana.