W wystąpieniu do pełnomocnika rządu ds. narodowego programu szczepień ochronnych przeciwko koronawirusowi Michała Dworczyka Pawlak wskazał, że ma liczne zgłoszenia o dziecięcych dramatach związanych z wymuszoną izolacją, ponieważ dyrektorzy placówek opiekuńczo-wychowawczych w obawie przed zakażeniem personelu nie zezwalali wychowankom na kontakty z ich bliskimi, w tym na wyjazd do rodzinnych domów na święta Bożego Narodzenia.

"Tę rozłąkę szczególnie przeżywają małe dzieci i dzieci z niepełnosprawnością, które nie potrafią kontaktować się z najbliższymi za pośrednictwem telefonu lub komunikatorów. Dla nich najważniejszy jest kontakt fizyczny, możliwość przytulenia się do mamy, babci czy cioci. Byłem informowany o przypadku umieszczenia w trybie interwencyjnym w placówce kilkumiesięcznego dziecka, w domu karmionego piersią, które swoich rodziców zobaczyło dopiero pół roku później" - przekonywał rzecznik.

I dodał, że starsze dzieci zgłaszają mu, iż czują się w placówce jak w więzieniu, mimo że nie popełniły żadnego przestępstwa i że są dyskryminowane.

Reklama

Pawlak podkreślił jednocześnie, że wie, iż dyrektorzy placówek znajdują się w trudnej sytuacji, bo są odpowiedzialni za zdrowie dzieci i pracowników oraz zapewnienie ciągłości funkcjonowania ośrodków. "Znany jest mi przypadek, gdy to dyrektor sam musiał zapewnić opiekę kilkunastu wychowankom podczas ich 10-dniowej kwarantanny. Kadra wychowawcza wzięła zwolnienia lekarskie, a jedyną osobą, która zdecydowała się wesprzeć dyrektora, była pani kucharka" - zaznaczył.

Dlatego - wskazał - "szybkie zaszczepienie pracowników takich ośrodków to sposób na szybkie wznowienie kontaktów tych dzieci i młodzieży z rodzinami, bez narażania personelu na zarażenie koronawirusem".

Rzecznik praw dziecka zwrócił uwagę, że w grupie "zero" przewidziani zostali m.in. pracownicy Domów Pomocy Społecznej i Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej. "W mojej ocenie zasadnym wydaje się rozszerzenie tej grupy osób o pracowników placówek opiekuńczo-wychowawczych oraz pracowników placówek wsparcia dziennego, które systematycznie pomagają dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych w ich miejscu zamieszkania, współpracują z tymi rodzinami dla dobra dzieci, zapewniają podopiecznym posiłki i monitorują aktualną sytuację w domu" - wskazał.

I dodał, że "brak takiej pomocy może skutkować koniecznością umieszczenia dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej". "Dlatego dostrzegam ogromną potrzebę umożliwienia im funkcjonowania bez zakłóceń" - podkreślił Pawlak.