Prok. Syguła przed komisją śledczą ws. Amber Gold: Przekazałam sprawę po wpłynięciu pisma szefa KNF

Sejmowa Komisja śledcza ds. Amber Gold
Sejmowa Komisja śledcza ds. Amber GoldPAP / Tomasz Gzell
6 grudnia 2016

Gdy do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wpłynęło pismo szefa KNF z końca 2011 r., przekazałam sprawę prok. Hannie Borkowskiej, nadzorującej Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz i na tym mój udział w sprawie się skończył - mówiła przed komisją śledczą ds. Amber Gold prok. Małgorzata Syguła.

Zeznająca we wtorek Syguła jest zastępcą Prokuratora Okręgowego w Gdańsku. W okresie afery Amber Gold była naczelnikiem wydziału postępowania przygotowawczego PO w Gdańsku.

Była też bezpośrednią przełożoną prok. Hanny Borkowskiej z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, nadzorującej prace Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. Prokuratura ta zajmowała się sprawą Amber Gold po tym, jak pod koniec 2009 r. KNF złożyła zawiadomienie, że spółka ta prowadzi działalność bankową bez zezwolenia.

Pytana przez poseł Joannę Kopcińską (PiS) Syguła opisała swój pierwszy kontakt ze sprawą Amber Gold. Stało się to wtedy, gdy do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wpłynęło pismo szefa KNF Andrzeja Jakubiaka z listopada 2011. "Była na nim adnotacja szefa Prokuratury Okręgowej, że prosi mnie o rozmowę" - relacjonowała.

Prokurator okręgowy Dariusz Różycki podjął wtedy decyzję, mówiła, żeby sprawę zbadać. "Zarejestrowałem sprawę i przydzieliłam ją pani Borkowskiej i na tym mój kontakt ze sprawą się skończył" - powiedziała.

Dodała, że prokurator Hannie Borkowskiej zleciła zbadanie sprawy i zrelacjonowanie efektów prokuratorowi okręgowemu lub jego zastępcy, żeby odpowiedzieć na pismo szefa KNF.

Podkreślała, że pamięta tę sprawę z uwagi na jej późniejszą "medialność", natomiast na przełomie 2011 i 2012 roku nie znała sprawy Amber Gold z mediów.

Kolejny kontakt ze sprawą Syguła, podała, miała wtedy, gdy "zadzwoniła pani prok. Majstrowicz, że w wydziale (w Prokuraturze Okręgowej - PAP) są akta zawieszonego postępowania". Był to, jak dodała, koniec marca lub początek kwietnia 2012 r.

Wtedy, jak mówiła, zwróciła się do prokurator Borkowskiej z pytaniem: "Hanka, masz taką sprawę?". Ta jej odpowiedziała: "Już ją wysłałam" (z powrotem do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz - przyp.red).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.