Jeden z członków ekipy towarzyszącej Braunowi twierdzi, że wczoraj został uderzony przez osobę z otoczenia Wałęsy, gdy wychodził z sali sądu. Nie potwierdza tego obrońca b. prezydenta mec. Tomaszewski, według którego chodziło tylko o osłonięcie Wałęsy przed naporem kamerzysty.
"Nikogo nie uderzyłem. Nie jestem osobą agresywną" - powiedział Gulczyński dziennikarzom dziś w Warszawie na konferencji poświęconej obchodom 25. rocznicy przyznania Wałęsie pokojowej Nagrody Nobla.
Zapowiedział także wyjaśnienie sprawy, jeśli zostanie złożone doniesienie.
Wałęsa: spodziewałem się prowokacji
Incydent skomentował także Wałęsa, choć - jak podkreślił - nie widział dobrze całego zajścia. "Spodziewałem się prowokacji" - zaznaczył.
"Odbieram to jako prowokację tamtych ludzi (...) W obrębie tych ludzi jest masa paranoików, którzy nakręcają bzdurne filmy i szukają sensacji" - podkreślił.
Do policji wpłynęło już doniesienie w sprawie pobicia. Jak poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Marcin Szyndler złożył je poszkodowany dziennikarz. "Mamy też kontakt z wskazywanym przez niego sprawcą. Wyjaśniamy wszystkie okoliczności tej sprawy. Przesłuchamy również świadków tego zdarzenia" - dodał.
Kolejna rozprawa w sporze sądowym między Braunem a Wałęsą
Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa w sporze sądowym między Braunem a Wałęsą.
Braun, żąda od b. lidera "Solidarności" sprostowania i przeprosin za sformułowania z jego książki "Moja III RP. Straciłem cierpliwość", wydanej przez wydawnictwo Bertelsmann (także pozwane). Braun poczuł się dotknięty stwierdzeniem Wałęsy, że jest "usłużnym dziennikarzem" i że działa "na zamówienie polityczne".
Wałęsa odpowiedział pozwem wzajemnym przeciw Braunowi, od którego żąda przeprosin za film pt. "Plusy dodatnie, plusy ujemne", który stawia tezę, że w latach 70. Wałęsa był agentem SB o pseudonimie "Bolek".