Przez ponad pięćdziesiąt lat mojej pracy to władza była głównym celem robienia kabaretu. Pokazywałem Polakom, że rządzą nami ludzie niegodni, złodzieje, oszuści, łajdaki, zdrajcy. To mnie inspirowało, dawało silną motywację, chciało się robić o tym kabaret. Teraz po raz pierwszy uważam, że Polsce bardziej szkodzi opozycja niż władza
Nie, nie pamiętam, ponieważ takie poglądy mam od dawna.
Poparcie w wyborach jest sprawą drugorzędną, to był formalny gest.
W 1991 roku. Kiedy jeszcze długo, długo PiS nie było. I uważam, że to PiS do mnie się przyłączył, a nie ja do PiS. Ta partia po prostu dorosła do moich poglądów, nie musiałem nic specjalnie przykrawać. Zresztą kiedy PiS powstawał, nie miałem pojęcia, co z tego wyrośnie. Specjalnie się tymi partyjkami, które były w różnych latach, nie przejmowałem.
Już?
Po zadaniu pytania trzeba dać szansę odpowiedzieć, a nie paplać, co ślina na język przyniesie.
Proszę pani, powiedziałem pani, że moje poglądy są dosyć stabilne. Na początku lat 90. rozczarowałem się nieco do wolnej Polski, której byłem wielkim admiratorem i entuzjastą.
Szybko, bo zobaczyłem, że sprawy idą w złym kierunku, że rządzą nami ludzi niegodni. Kłamią, oszukują. Jak w PRL. A przecież główną nadzieją końca PRL było to, że rządzić będzie prawda. Mądrzy i uczciwi ludzie. Tylko tyle. Nie za duże wymagania miałem. Okazało się, że nie są ani mądrzy, ani uczciwi. Stanąłem do wyborów prezydenckich, choć nie miałem nadziei ich wygrać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.