Większość Amerykanów widzi korzyści z tego, co NATO daje Ameryce; są zadowoleni z uczestnictwa USA w Sojuszu, choć zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówili o wychodzeniu z NATO - mówi PAP analityk think-tanku RAND Seth G. Jones.

Jones podkreśla, że "teraz bardziej niż dziesięć lat temu istnieją powody, by zwiększać wydatki na obronę".

"Myślę, że Amerykanie w większości są zadowoleni z uczestnictwa USA w NATO. To najsilniejszy sojusz Ameryki, sojusz, w który Stany Zjednoczone są silnie zaangażowane od czasów zakończenia II wojny światowej. Owszem, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówili o wychodzeniu z NATO, ale myślę, że olbrzymia większość Amerykanów widzi korzyści z tego, co NATO daje Ameryce, czy to będzie operacja w Libii, w Afganistanie, czy w innych miejscach" - powiedział ekspert.

Reklama

"Sojusznicy podzielają wspólne wartości, takie jak wolność, demokracja i pokój. Myślę więc, że Sojusz pozostanie bardzo ważny. Zarówno w USA, jak i w Europie, są ludzie, którzy optują za zwiększeniem wydatków na obronę, i myślę, że istnieją tu logiczne argumenty - zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego i grup terrorystycznych, a także potencjalnie ze Wschodu" - podkreślił Jones. Jak dodał, "teraz, bardziej niż dziesięć lat temu, istnieją powody, by zwiększać wydatki na obronę, by móc odpowiedzieć na te zagrożenia".

Kwestia zaangażowania Stanów Zjednoczonych w NATO to jeden z tematów kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w USA. O tym, że Stany Zjednoczone za bardzo angażują się w Pakt Północnoatlantycki mówił w czasie kampanii wyborczej niemal pewny kandydat Republikanów na prezydenta Donald Trump. W jednym z wywiadów prasowych oceniał, że zaangażowanie USA w NATO powinno być znacząco zmniejszone. "NATO kosztuje fortunę. Tak, chronimy Europę z pomocą NATO, ale wydajemy za dużo pieniędzy" - mówił.

Trump zapowiada, że jeśli zwycięży w wyścigu do Białego Domu w swojej polityce zagranicznej będzie kierował się zasadą "najpierw Ameryka" oraz "twardym realizmem". Uważa też, że należy położyć kres erze "postzimnowojennej", szkodliwej jego zdaniem dla bezpieczeństwa narodowego USA.