Reklama

W ramach tego samego śledztwa na początku maja rafineria, należąca wcześniej do rumuńskiego koncernu Rompetrol, została zajęta przez sąd w celu zabezpieczenia ewentualnych roszczeń fiskusa.

Konkretnie zarzuty dotyczą tego, że w latach 2003-05 czterech ministrów zatwierdziło wydanymi przez siebie aktami prawnymi, że sprywatyzowana firma naftowa Rompetrol, należąca do miliardera Dinu Patriciu, została zwolniona ze zwrotu Skarbowi Państwa należności sięgających 603 mln dol. i pochodzących jeszcze z 2001 roku.

Patriciu wykupił w 1998 r. należącą wcześniej do państwa firmę naftową Rompetrol, a w r. 2007 sprzedał 75 proc. udziałów w niej kontrolowanemu przez państwo kazachskiemu koncernowi naftowo-gazowemu KazMunaiGaz. Po tej transakcji, której wartości nie ujawniono, nieżyjący już Dinu Patriciu stał się najbogatszym obywatelem Rumunii z zasobami szacowanymi wówczas na 3,4 mld dolarów.

Ogółem śledztwem objętych jest kilkanaście osób, na których ciążą zarzuty defraudacji, prania pieniędzy i uchylania się od płacenia podatków.

Kazachska grupa KazMunaiGaz przyłączyła się do postępowania jako strona cywilna. Koncern twierdzi, że kiedy przejmował Rompetrol wraz z rafinerią w Petromidii, nic nie wiedział o zaległościach wobec rumuńskiego fiskusa i teraz sam uważa się za poszkodowanego w sprawie. (PAP)