Koniec resortowej samowolki. Obywatel.pl poprawi działanie stron ministerstw

konsument, umowa, komputer
konsument, umowa, komputerShutterStock
11 maja 2016

Porządek musi być. Obywatel.pl poprowadzi po ujednoliconych stronach internetowych ministerstw. Na trzech ogromnych wydrukach grupa dziennikarzy przykleja kolorowe karteczki oznaczając, co im się podoba, a co nie na stronach trzech resortów: sportu, rolnictwa i cyfryzacji. – Wielkie zdjęcie z konferencji o hokeju.

A potem ta sama informacja powtórzona jeszcze w dwóch innych miejscach na stronie. To aż takie ważne? – MGMiŻŚ – a co to w ogóle jest? Co to za skrót? – Gdzie jest BIP? Ktoś jest go w stanie znaleźć?

Wydruki zapełniają się kolejnymi wklejkami z krytycznymi uwagami. Tak wyglądała część fokusowego badania odbioru stron WWW ministerstw zorganizowanego przez Centralny Ośrodek Informatyki, czyli jednostkę podległą Ministerstwu Cyfryzacji. Takich spotkań z urzędnikami, dziennikarzami, przedstawicielami organizacji pozarządowych odbyło się w ostatnich tygodniach kilka. Wszystkie są elementem planu zastąpienia pojedynczych i do tego całkiem różnych stron ministerstw jednym, wspólnym modelem.

– Rozbudowujemy portal Obywatel.gov.pl, będący bramą do e-administracji i jedną z jego funkcjonalności ma być przekierowywanie do witryn poszczególnych resortów. Ale nie takich jak obecnie. Chcemy stworzyć jednolity, tak wizualnie, jak i funkcjonalnie, model wszystkich stron. Nie może być tak, że każda jest inna, inaczej skonstruowana nie tylko pod względem wyglądu, ale także tego, co oferuje obywatelom – tłumaczy Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w kancelarii premiera, koordynator projektu na ujednolicenie ministerialnych witryn. – Kończy się pierwsza faza projektu, czyli badanie tego, jakie zasoby mają poszczególne resorty. Pamiętajmy, że są takie, jak ministerstwa finansów, zdrowia czy rozwoju, które mają wręcz swoje portale – dodaje Szefernaker. Za cały proces odpowiada COI.

Rzeczywiście na rządowych stronach internetowych jest spora samowolka. Ministerstwa na ich stworzenie wydawały od niemalże zera (powstawały siłami informatyków z urzędu) po kilkaset tysięcy złotych. Najdroższą stronę ma resort spraw zagranicznych. W 2009 r. ogłosił przetarg na wykonanie jej oraz serwisów wszystkich ambasad, konsulatów i stałych przedstawicielstw przy organizacjach międzynarodowych. Przetarg o wartości 562 tys. zł wygrała jedna z największych firm na polskim rynku IT – Comarch. Drugą pod względem ceny, rzeczywiście nazywaną „portalem”, ma resort finansów. Jej stworzenie w 2012 r. kosztowało 397 526 zł.

Trudno ocenić, z czego wynikają takie koszty, bo nie ma właściwie żadnych wytycznych, co powinno znajdować się na oficjalnych witrynach urzędów. Jedyne, do czego są zobligowane, to prowadzenie w internecie biuletynów informacji publicznej. Zresztą każda ma link do BIP-ów w zupełnie innym miejscu.

Ale to i tak najmniejszy problem. Większym jest to, że nie są one odpowiednio zabezpieczone na wypadek ataków. Jak wynika z analizy CERT przy ABW za 2014 r., na 34 witrynach instytucji państwowych (nie zdradzają jakich, ale część z nich to strony ministerstw) zidentyfikowanych zostało aż 446 błędów. Niewiele lepiej wygląda sytuacja pod względem przystosowania ministerialnych stron do potrzeb osób niedowidzących. Z najnowszego raportu „Dostępność 2015”, do którego Fundacja Widzialni przebadała 118 urzędowych stron, wynika, że tylko 23 proc. z nich spełnia minimalne wymagania dla osób o specjalnych potrzebach. – Wciąż nie są wypełniane zasady, do których ustawowo urzędy są od czerwca 2015 r. zobowiązane. Wśród 19 stron ministerstw tylko jedna dostała od nas ocenę bardzo dobrą, a dziewięć, w tym witryny MEN, MSZ czy MG, zostały ocenione niedostatecznie – mówi Artur Marcinkowski z Fundacji Widzialni. – Pomysł na jednolitą stronę dla ministerstw to świetna sprawa, ale niezbędne jest, by przy jej projektowaniu wziąć pod uwagę opracowane zasady WCAG 2.0, czyli konkretne rozwiązania pomagające niepełnosprawnym korzystać z internetu – dodaje Marcinkowski.

Jak widać, jest sporo do poprawienia. – Po zakończeniu badań przystąpimy do zbudowania prototypu. Nie chodzi tylko o zaprojektowanie jednolitej witryny i stworzenie tzw. silnika, ale też przebudowanie umiejętności komunikacyjnych urzędników wszystkich resortów, przeszkolenie ich z obsługi CMS i tworzenia treści w nowy sposób. Równolegle ze szkoleniami będziemy budować wersję pilotażową projektu – tłumaczy Maciej Bartosiewicz, koordynator projektu w COI. – Potem czeka nas faza badań i testów – dodaje.

COI i KPRM mają ambitny plan, by całość wdrożyć do końca marca 2017 r.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.