Plan współpracy między UE a Turcją, który został wstępnie uzgodniony w miniony poniedziałek, wydaje się bardzo skomplikowany i można się spodziewać wielu politycznych przeszkód dla jego realizacji - ocenił ekspert think tanku Carnegie Europe Marc Pierini.
Reklama

"Jest porozumienie wstępne, ale nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów i ostatecznej jego treści. Na razie mamy tylko kartkę papieru, którą wydała Rada Europejska w środku nocy z poniedziałku na wtorek" - powiedział PAP Pierini, komentując uzgodnienia poniedziałkowego szczytu UE-Turcja.

"Na pierwszy rzut oka wygląda ono atrakcyjnie, bo oznacza odciążenie Grecji, a potem może także odciążyć Turcję dzięki przesiedleniom uchodźców bezpośrednio z tego kraju" - dodał.

"Jednak gdy przyjrzymy się szczegółom, porozumienie wydaje się niezmiernie skomplikowane" - ocenił ekspert.

Wskazał, że wstępne porozumienie mówi o przesiedlaniu z Turcji do UE jedynie uchodźców syryjskich. "Ale przecież w styczniu i lutym znacznie wzrosła liczba migrantów innych narodowości, w tym Irakijczyków, Afgańczyków, Pakistańczyków czy Marokańczyków. Jest ogromną niewiadomą, co stanie się z tymi ludźmi" - powiedział Pierini. Według niego niemiecka kanclerz Angela Merkel miała już zgodzić się na objęcie przesiedleniami z Turcji także Irakijczyków.

Zdaniem eksperta kolejny znak zapytania wiąże się z planem odsyłania do Turcji wszystkich uchodźców i imigrantów docierających nielegalnie do Grecji. "Trzeba wyjaśnić, czy to jest zgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym" - ocenił Pierini. Przypomniał, że Turcja utrzymuje geograficzny wyjątek od Konwencji Genewskiej ws. statusu uchodźcy z 1951 r., który oznacza, że za uchodźców uznaje tylko uciekinierów z krajów członkowskich Rady Europy.

Pierini ma też wątpliwości, czy możliwa jest realizacja tureckich żądań w sprawie przyśpieszenia liberalizacji wizowej. Wstępne porozumienie zakłada, że decyzja UE o zniesieniu wiz miałaby zapaść już w czerwcu br. Tymczasem do spełnienia pozostaje jeszcze około 70 kryteriów. "Wątpię, by było to wykonalne. Decyzja wymaga poparcia kwalifikowanej większości głosów w Radzie UE" - powiedział ekspert.

"Uzgodniono też kontynuację starań o wznowienie negocjacji akcesyjnych z Turcją, mimo że z każdym dniem sytuacja w dziedzinie przestrzegania rządów prawa i wolności słowa w Turcji się pogarsza. Zaledwie w piątek redakcja gazety +Zaman+ była celem akcji policyjnej, podczas gdy szef Rady Europejskiej Donald Tusk kończył wizytę w Turcji" - przypomniał Pierini.

"Ile jeszcze policzków unijni politycy są w stanie przyjąć, zanim coś powiedzą na ten temat? To staje się bardzo poważnym politycznym problemem" - dodał.

Porozumienie z Turcją ma też zakładać przejmowanie przez UE uchodźców syryjskich bezpośrednio z obozów w Turcji według formuły, że za każdego nielegalnego syryjskiego imigranta, który zostanie odesłany z Grecji do Turcji, UE przesiedli bezpośrednio z tureckich obozów jednego syryjskiego uchodźcę.

"To będzie niezmiernie skomplikowane. Już wcześniejsze plany proporcjonalnego rozmieszczenia uchodźców między kraje UE kompletnie upadły z powodów politycznych. Wprawdzie jeszcze się z nich nie wycofano, ale nie przyniosły zachęcających efektów. W Polsce, na Węgrzech czy na Słowacji władze są przeciwne nowym zobowiązaniom w sprawie przyjmowania uchodźców. Dlatego spodziewam się w tej sprawie ogromnych podziałów w UE, nawet poważniejszych niż wcześniej. Być może jakiś plan może być wypracowany przez część krajów unijnych na zasadzie dobrowolności" - powiedział Pierini.

Jego zdaniem plany przesiedleń uchodźców z Turcji będą złożone nie tylko z politycznego, ale i logistycznego punktu widzenia. Wymagają personelu, ośrodków przyjmujących wnioski o azyl i ustalających, kto może być przesiedlony. "Z definicji będzie to bardzo wolny proces" - ocenił ekspert.

Podkreślił, że dla zahamowania procesu migracji kluczowe jest rozprawienie się z "szefami mafii przemytniczej", która szmugluje migrantów z Turcji na greckie wyspy. "Większość tych mafijnych bossów to Turcy, którzy jak dotąd nie zostali aresztowani. W tej kwestii nie widzę działań po stronie Turcji" - oświadczył Pierini.

Zastrzeżenia budzi też sposób, w jaki opracowuje się propozycje przedstawione przez Turcję. "Cały proces został zdominowany przez Niemcy, które próbują działać równolegle do prac prowadzonych w Radzie Europejskiej, podcinając Komisję Europejską i Tuska. A tureckie władze rozgrywają tę skomplikowaną sytuację na swoją korzyść" - ocenił Pierini.

"Jesteśmy świadkami wewnętrznego kryzysu politycznego domowej roboty w UE" - powiedział. "Przewodniczący Tusk ma poważne trudności ze zjednoczeniem przywódców UE" - dodał.

Propozycje porozumienia w sprawie migracji turecki premier Ahmet Davutoglu przedstawił UE w poniedziałek rano, tuż przed unijnym szczytem. Jednak w nocy z niedzieli na poniedziałek Davutoglu rozmawiał już na ten temat z kanclerz Merkel oraz premierem Holandii Markiem Ruttem, co wywołało komentarze, że faktycznie propozycje tureckie zostały opracowane przez Niemcy i Holandię.

Porozumienie UE-Turcja nie zostało jeszcze ostatecznie przyjęte. Ma zostać dopracowane na szczycie w przyszłym tygodniu.