Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował w czwartek o ustaleniach związanych ze sprawą brutalnego zgwałcenia młodej kobiety w Zabrzu przez recydywistę Roberta K. Był on skazany na 13 lat więzienia za przestępstwa na tle seksualnym - dostał trzymiesięczną przerwę w odbywaniu kary w związku z koniecznością przeprowadzenia zabiegu medycznego. Młoda kobieta musiała w desperacji wyskoczyć rozebrana przez okno, by ratować się przed bandytą - dodał minister.

Ziobro powiedział, że z ustaleń zespołu powołanego do zbadania sprawy wynika, że doszło do "poważnych nieprawidłowości" w działaniu zarówno dyrekcji zakładu karnego w Kluczborku, jak i sądu penitencjarnego.

"W związku z tym postanowiłem zwrócić się do władz nadzorujących dyrektora zakładu karnego w Kluczborku o wyciągnięcie konsekwencji personalnych. I zostałem poinformowany, że takowe zostały podjęte: oznaczają one dymisje tak dyrektora, jak i zastępcy dyrektora zakładu karnego w Kluczborku" - powiedział Ziobro. "Myślę, że jest to bardzo jednoznaczny sygnał, że aktualne kierownictwo MS nie będzie tolerowało sytuacji, w której bezrefleksyjne, rutynowe, można powiedzieć też i beztroskie działania wobec groźnych kryminalistów ze strony dyrekcji zakładów karnych mogą powodować zagrożenie dla zdrowia i życia niewinnych ludzi" - dodał.

Ziobro podkreślił, że "obowiązkiem Służby Więziennej jest skutecznie nadzorować osadzonych, tak aby nie stwarzali oni bezpośredniego zagrożenia dla obywateli". "W tym wypadku z tego obowiązku kierownictwo zakładu w Kluczborku nie wywiązało się" - dodał. Minister zwrócił uwagę, że gwałciciel podczas pobytu w więzieniu był wielokrotnie karny za naruszenie dyscypliny, a mimo to udzielono mu trzymiesięcznej przerwy w odbywaniu kary.

Reklama

W komunikacie MS podano, że zarządzona przez ministra lustracja wydziału penitencjarnego Sądu Okręgowego w Opolu wykazała, że dyrektor Zakładu Karnego w Kluczborku podjął szereg nieprawidłowych decyzji prowadzących do uwolnienia groźnego przestępcy, który powinien pozostawać w odosobnieniu. "Najważniejsze uchybienie polegało na udzieleniu osadzonemu trzymiesięcznej przerwy w odbywaniu kary związanej z potrzebą zabiegu medycznego w sytuacji, w której zabieg medyczny powinno się przeprowadzić pod konwojem, a następnie przetransportować osadzonego z powrotem do Zakładu Karnego w Kluczborku" - podano w komunikacie.

Reklama

Zdaniem ministra także sąd penitencjarny nie stanął na wysokości zadania, bo "również podszedł do sprawy bezrefleksyjnie i rutynowo" - nie wezwał biegłego, ani też nie powołał nowego, aby zweryfikować zasadność tak długiej przerwy. Ziobro podkreślił, że sąd jest niezawisły. "Jego kontrola może odbywać się w drodze instancyjnej; niewiele możemy w tym momencie zrobić" - oświadczył minister sprawiedliwości.

Według Ziobry bardziej generalnym wnioskiem wypływającym z tej sprawy są propozycje zmian w prawie, jakie resort wkrótce zaproponuje. Groźny przestępca wychodzący na przepustkę lub na przerwę z zakładu karnego miałby być objęty systemem monitoringu elektronicznego i by czuwał nad tym kurator sądowy. Gdyby zaś taka osoba musiała udać się do szpitala, byłaby konwojowana i na leczenie, i z powrotem do więzienia.

Ponadto resort chce przyspieszyć prace nad zmianami w kodeksie karnym, m.in. by podwyższyć górną granicę kary za gwałt. Ziobro podkreślił, że dziś jest to 12 lat więzienia, co jest "stanowczo za mało", bo powinno to być 15 lat, z możliwością orzekania kary nawet do 25 lat więzienia, zwłaszcza za gwałty zbiorowe i ze szczególnym okrucieństwem. Ponadto według Ziobry w Polsce gwałciciel w 40 proc. przypadków "może liczyć na karę w zawieszeniu". "To jest pseudo-kara wobec dramatu przestępstwa i dramatu kobiety" - ocenił minister.

Robert K. został zatrzymany wkrótce po gwałcie. Postawiono mu zarzuty i aresztowano. Grożąca mu kara do 12 lat więzienia może być powiększona o połowę z powodu działania w warunkach recydywy.