Wołomin: Miasto mafii i upadłych banków

Korupcja
KorupcjaShutterStock
19 grudnia 2015

Wołomin do tej pory był kojarzony z gangami. Ale kiedy w świetle jupiterów policja dobijała bandytów, bez rozgłosu rozwijała się inna ośmiornica: finansowa. Zdaniem prokuratury gang białych kołnierzyków może zawstydzić bandziorów skalą działania.

W 2014 r. Komisja Nadzoru Finansowego ogłosiła upadłość SKOK Wołomin, jednego z najbardziej dynamicznie się rozwijających SKOK w Polsce. Do tej pory prokuratura doliczyła się wyłudzeń kredytów na co najmniej 800 mln zł. W listopadzie 2015 r. KNF oznajmiła, że ze względu na liczne nieprawidłowości ogłosi upadłość SK Banku. To pierwsze bankructwo banku w Polsce od 15 lat. Jak na razie nie wiadomo, czy doszło w nim do równie wielkich machlojek. Po decyzji KNF warto zadać sobie pytanie: dlaczego to wszystko wydarzyło się w Wołominie?

– Kiedy rozpoczynaliśmy śledztwo w sprawie SKOK Wołomin, zastanawialiśmy się, dlaczego akurat ta kasa została wybrana do wyprowadzania pieniędzy. Gdy okazało się, że upadł SK Bank, nasz niepokój wzrósł. To zastanawiające, że w ciągu roku upadły dwie największe instytucje finansowe mające siedziby w niewielkim Wołominie. Będziemy sprawdzać, czy przypadkiem sprawy te nie łączą się ze sobą – mówi DGP prok. Andrzej Wieczorek, naczelnik wydziału do spraw przestępczości gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Artyści półświatka

Wołomin, ze swoimi 40 tysiącami mieszkańców, teoretycznie niczym nie różni się od podobnych miasteczek w kraju. Jednak jeszcze przed wojną zaczął być znany, ale nie za sprawą ciekawych zabytków czy powstrzymanego ataku armii sowieckiej w 1920 r., ale lokalnych opryszków. Wołomińscy doliniarze cieszyli się wśród ferajny opinią artystów w swoim fachu.

Rzesze kieszonkowców uczyły się tu fachu od mistrzów. Według opowieści młodzi ćwiczyli wyjmowanie portfeli na manekinach z przyczepionymi dzwoneczkami. Gdy potrafili obrobić fantoma kilka razy z rzędu, nie wzbudzając alarmu, mogli wyruszyć na złodziejskie polowanie. Wołomińska ferajna pojawiła się nawet w literaturze. O zuchwałych kradzieżach, a nawet napadach na linii Warszawa – Białystok pisał Leopold Tyrmand w „Złym”. Kronikarz powojennej stolicy wspominał, że do ataków dochodziła właśnie w rejonie Wołomina.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png