900 tys. zł na zapobieganie zamachom. Tylko taką kwotę przewiduje program przeciwdziałania zagrożeniom.
W lipcu przyszłego roku dwa, może nawet dwa i pół miliona pielgrzymów przybędzie do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży i spotkanie z papieżem Franciszkiem. W Kostrzynie nad Odrą, przy granicy z Niemcami, jak co roku na Przystanku Woodstock będzie się bawić ok. 200 tys. osób. W tym samym miesiącu w Warszawie odbędzie się szczyt NATO.
Reklama
Takie natężenie masowych wydarzeń w ciągu kilkunastu dni powinno już dawno postawić na nogi wszystkie służby. Przed Euro 2012 na rok przed meczami NIK kontrolowała przygotowania pod względem zapewnienia bezpieczeństwa. Tym razem – jak wynika z informacji DGP – dopiero 19 października szef MSW powołał specjalny zespół „do spraw koordynacji działań służb (...) w związku z przygotowaniem Szczytu Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego oraz wizyty Jego Świątobliwości Papieża Franciszka (...) w 2016 r.”

Reklama
– Czy to za późno, by wszystko zabezpieczyć, trudno powiedzieć. Brakuje nam jasnych zasad funkcjonowania systemu antyterrorystycznego – komentuje dr Krzysztof Liedel, prawnik, specjalista w zakresie terroryzmu międzynarodowego i jego zwalczania.
Przepisy dotyczące zwalczania terroryzmu rozmieszczone są w trzech miejscach: kodeksie karnym, ustawie o zarządzaniu kryzysowym i ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Dodatkowo opisują je ustawy o służbach specjalnych, Policji, Straży Granicznej czy nawet Państwowej Straży Pożarnej. Łącznie elementy prawne dotyczące terroryzmu pojawiają się w aż 29 różnych aktach prawnych.
– Regulacje są, tyle że brakuje szczegółowych wytycznych, co i w jakiej kolejności należy do obowiązków konkretnych służb – tłumaczy Liedel.
Wprawdzie pod koniec ubiegłego roku Rada Ministrów przyjęła Narodowy Program Antyterrorystyczny, jednak to tylko dokument opisujący obecny stan i niewiele zmieniający, jeżeli chodzi o koordynację pracy służb. W tym roku na jego wdrażanie z rezerwy budżetowej przeznaczono tylko 900 tys. zł. Przez następne trzy lata ma to być niewiele więcej, bo po 3 mln zł, czyli łącznie na cztery lata 12,9 mln zł. Oczywiście to nie są wszystkie wydatki na zwalczanie terroryzmu. Ponad 1 mld zł rocznie idzie z budżetu państwa na utrzymanie pięciu służb specjalnych. Około połowy tej kwoty pochłaniają wydatki na największą z nich – ABW.
Swój projekt specjalnej ustawy antyterrorystycznej zapowiadał jeszcze przed wyborami Jarosław Gowin. Dziś jako nowy minister nauki i szkolnictwa wyższego zapewnia, że będzie do prac nad nim namawiał MSWiA. Według jego założeń należy wzmocnić służby, zaczynając od Centrum Antyterrorystycznego, funkcjonującego przy ABW. – Dziś pełni ono głównie funkcje analityczne, a powinien to być ośrodek decyzyjny o znacznie większym niż obecnie – to ok. 30 mln zł rocznie – budżecie – tłumaczył Gowin. Dodaje, że wzmocniona musi być też Straż Graniczna. Do tego stopnia, by wyodrębnić w jej ramach grupę szybkiego reagowania – wzorowaną na Korpusie Ochrony Pogranicza – przeznaczoną do walki z przemytem ludzi i mającą uprawnienia do zarządzania ośrodkami dla cudzoziemców i uchodźców (dziś w ogromnej części są ośrodkami prowadzonymi przez prywatne osoby).
Eksperci jednak mają mieszane uczucia co do tego planu. – Niedobrze zabierać się do zmian w prawie pod wpływem emocji – zauważa Liedel. Według niego podstawowa kwestia to nie tyle wzmocnienie służb poprzez zwiększanie kompetencji, ile przez ustanowienie jasnych procedur koordynacji działań. – Zaczynając od sprawnego systemu wymiany i obiegu informacji dotyczących terroryzmu i opracowania procedur na różne scenariusze. Także taki, jaki mieliśmy w weekend, gdy następowała zmiana władzy. Innym ważnym elementem jest spenalizowanie przestępstw związanych z zachęcaniem do stosowania terroryzmu, jego gloryfikacją lub pośrednim zachęcaniem do stosowania takich metod – dodaje ekspert.
Podobnie ocenia Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. – Uporządkować kompetencje, poprawić przepływ informacji – tego potrzebujemy, by mieć sprawny system antyterrorystyczny. Ale już ze zwiększaniem kompetencji służb bym uważała. Amerykański Patriot Act, który szedł w tę stronę, pociągnął za sobą także rozbudowanie aparatu inwigilacyjnego wobec własnych obywateli. Podobnie ustawy, jakie wprowadziła Francja po ataku na „Charlie Hebdo” – ocenia Szymielewicz. – Jak widać, to za mało. Ważniejsze jest wprowadzenie skutecznych mechanizmów korzystania z danych, jakimi służby już dysponują – dodaje. I rzeczywiście w USA nowe prawo doprowadziło do powstania programu PRISM, który dawał wywiadowi wgląd do serwerów największych koncernów branży internetowej. Mimo to doszło do ataku podczas Maratonu Bostońskiego (zginęły w nim trzy osoby).
Ale na razie polski rząd i parlament czeka jeszcze jedno wyzwanie. Tylko do lutego mają czas na zmiany w prawie. Po tym jak w lipcu 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niekonstytucyjne są nieprecyzyjne zapisy dotyczące podsłuchów oraz brak organu zewnętrznego kontrolującego działania służb specjalnych, dał 18 miesięcy na doprecyzowanie prawa. – Apelowaliśmy do poprzedniego rządu o jak najszybsze podjęcie prac. Niestety bezskutecznie – mówi poseł PiS Marek Opioła, w poprzednim Sejmie zasiadający w podkomisjach zajmujących się ustawami o służbach. – Mamy już tylko trzy miesiące na prace. Mało, ale nowy koordynator służb będzie musiał z nimi zdążyć – zapewnia.