Tymczasem brak dowodów na to, że ludzie zobojętniali wobec kościołów chrześcijańskich – nie mówiąc już o agnostykach i ateistach – mieliby akceptować islam i podporządkować się wynikającym z niego normom obyczajowym i dyrektywom moralnym. „Próżni” nie ma.
Reklama
Sekularyzacja ma też obniżać spójność chrześcijańskich społeczeństw europejskich. Społeczeństwa te – w wyniku ważnych procesów historycznych – są w sferze wyznaniowej bardzo zróżnicowane, co nie wpływa na ich spójność i stabilność.

Reklama

Po 1945 r. „bezwstydnicami” nazywano w Polsce siatkarki ubrane w krótkie spodenki

Warto przypomnieć, że np. w Wielkiej Brytanii chrześcijanie, do których należą m.in. wyznawcy Kościoła państwowego, metodyści, baptyści i katolicy, stanowią przeszło 71 proc. ludności, wyznawcy islamu ok. 3 proc., a osoby nienależące do żadnego wyznania – ok. 16 proc. Tendencje odśrodkowe, takie jak szkockie dążenia do samodzielnej państwowości, wynikają z przyczyn ekonomicznych i politycznych, a nie wyznaniowych. W Hiszpanii katolicy stanowią ponad 80 proc., a niewierzący ok. 11 proc. Dążenia Katalończyków do własnego państwa nie wynikają z przyczyn religijnych. To, iż w Czechach w związkach wyznaniowych jest ok. 45 proc. ludności, a prawie 40 proc. nie należy do żadnych wspólnot religijnych, nie powoduje braku spójności społecznej.
Niektórzy publicyści widzą zagrożenie w pretensjach muzułmańskich imigrantów do wyższości moralnej nad „zdemoralizowanymi” ludźmi Zachodu. Tego rodzaju pretensje nie są ani nowe, ani wyjątkowe, ani niebezpieczne. Są one związane z konserwatyzmem społeczności wiejskich i procesami przemieszczania się ludności ze wsi do miast.
W Polsce po roku 1945 dla wiejskich przybyszów miejskie zwyczaje, ubiory i wzorce postępowania były czasami oburzające i moralnie naganne. Gdy przenoszono je na wieś, wywoływały głosy protestu. Wiejskie dziewczęta grające w siatkówkę w Ludowych Zespołach Sportowych ubrane były w krótkie spodenki. Dowiadywały się od starszych kobiet, że są „bezwstydnicami” albo jeszcze kimś gorszym. Kto to widział, żeby pokazywać kolana?! Kiedy przyszła moda na minispódniczki i stroje kąpielowe bikini, też było sporo protestów. Te ostatnie było słychać nie tylko w Polsce. Moskiewskie radio apelowało do starszych kobiet, aby nie potępiały i nie szykanowały kuso ubranych dziewcząt. W latach 50. XX w. w męskich domach akademickich toczyły się dyskusje na temat dziewcząt – kandydatek na żony. Wielu studentów deklarowało, że dziewczęta powinny być skromne. Oznaczało to m.in., że na głowach powinny mieć chustki. Nie powinny się malować. Po kilku latach zazwyczaj następowała zmiana poglądów na okrycie głowy, modne stroje damskie i kosmetyki. I nie tylko. Popularność zyskało powiedzenie, że „minęły czasy, gdy chłopak prosił dziewczynę tylko o górną kończynę”.
Ci, którzy uczyli się łaciny, zauważali, że rzymskie przysłowie „czasy się zmieniają, a w nich i my się zmieniamy” jest ciągle aktualne.
Imigranci ze wsi tureckich znajdują w Niemczech wiele przykładów zachodniej demoralizacji. Ci, którzy pozostali w Turcji, ale przesiedlili się ze wsi do Ankary lub Stambułu, również bywają zgorszeni i oburzeni. Natomiast rozmawiając w Wielkiej Brytanii z wykształconymi Arabami, dowiedziałem się, że – ich zdaniem – w państwach zachodnich jest mniej obłudy i zakłamania niż w krajach, z których pochodzili. Jeden z rozmówców przetłumaczył mi informację pochodzącą z gazety publikowanej w Arabii Saudyjskiej. Dotyczyła ona zamożnego Saudyjczyka, który odwiedził głęboko utajnioną agencję towarzyską i spotkał tam własną córkę. Zastrzelił ją, następnie właściciela agencji, a na końcu siebie. Gdyby nie tragiczna śmierć trzech osób, wiadomość o istnieniu przybytku prawdopodobnie nie przedostałaby się do prasy. W mediach państw islamskich z reguły nie ma informacji o podziemiu aborcyjnym czy też o tajnych klinikach, w których odbywa się przywracanie dziewictwa. Informacje takie mogłyby naruszać wyidealizowany obraz świata islamu przeciwstawiany obrazowi zdemoralizowanego Zachodu.