Ukraina wykonała ważny krok na rzecz decentralizacji. Rada Najwyższa skierowała do Trybunału Konstytucyjnego projekt zmian w ustawie zasadniczej, przewidujących reformę samorządową. Jeżeli Trybunał nie będzie miał do nich zastrzeżeń, zmiany będą musiały być jeszcze raz zatwierdzone na kolejnej sesji parlamentu.

Nowelizacja znacznie osłabia władze centralne, a zwiększa uprawnienia władz lokalnych. Prezydent nie będzie już powoływać szefów administracji obwodowych czy rejonowych. Zmiany są wzorowane na polskiej reformie samorządowej z początku lat 90-tych.



Prezydent Petro Poroszenko podkreślił, że w propozycjach nie ma zapisu o specjalnym statusie terytoriów kontrolowanych obecnie przez separatystów. Znalazł się tam jedynie zapis, że ich status jest określony w oddzielnej ustawie. Odpowiada to pokojowym porozumieniom mińskim z połowy lutego. Prezydent zaznaczył, że są one jedyną podstawą rozwiązania konfliktu drogą polityczną i dyplomatyczną. "Jesteśmy o wiele bardziej niż Stany Zjednoczone i Europa zainteresowani takim rozwiązaniem" - dodał szef państwa.



W ten sposób Poroszenko odpowiedział na pojawiające się w mediach nieoficjalne informacje, że Zachód naciskał na ukraińskie władze, aby w Konstytucji znalazły się zapisy dotyczące Zagłębia Donieckiego. Także przedstawiciele klubów parlamentarnych przyznawali, że do takich nacisków dochodziło, ale w obecnej sytuacji Ukrainie potrzebne jest wsparcie ze strony Waszyngtonu, Brukseli i innych państw Unii Europejskiej.



W czasie głosowania w Radzie Najwyższej byli dyplomaci z państw Unii i Stanów Zjednoczonych, w tym Victoria Nuland z Departamentu Stanu.