Jak orzekł sąd w Pekinie, 71-letnia Gao Yu dopuściła się ujawnienia poufnych informacji przedstawicielom obcych państw. Kobieta nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

Proces Gao Yu odbił się szerokim echem na świecie. Organizacje praw człowieka alarmowały, że postawienie zarzutów kobiecie to element represji chińskiego rządu wobec opozycyjnych dziennikarzy. Skazana dziennikarka znana była z publikacji uderzających w najważniejszych polityków w Chinach.

Według państwowych chińskich mediów Gao Yi weszła w posiadanie "tajnego dokumentu" Komunistycznej Partii Chin, który miała przekazać później jednemu z zagranicznych portali. Prawdopodobnie chodzi o tzw. dokument numer 9, w którym opisano 7 zagrożeń dla współczesnego chińskiego społeczeństwa. Pośród nich znalazły się "zachodnia demokracja", a także "uniwersalne wartości", takie jak prawa człowieka, czy swoboda wypowiedzi. Podczas odczytywania wyroku sąd pozbawił dziennikarkę prawa głosu. Przekazała jednak rodzinie, że będzie składała apelację. Gao Yi dotychczas spędziła w chińskich więzieniach ponad 7 lat. Najpierw uwięziono ją po masakrze na Tiananmen, a w 1993 roku skazano dodatkowo za zdradę tajemnic państwowych.

Reklama

W 2000 roku Gao Yu została zaliczona przez Międzynarodowy Instytut Prasy do grona "50 bohaterów prasy". Kobieta była już wcześniej skazywana za ujawnianie tajemnicy państwowej.
Przedstawiciele skazanej dziennikarki zapowiedzieli, że odwoła się ona od wyroku.