Liberalne poczucie winy. Występuje u tych, których wrażliwość na problemy tego świata jest dość silna, ale niewystarczająco silna, żeby oddać całą kasę na Oxfam i przykuć się w proteście do amazońskich drzew. Dotyczy niewystarczająco dobrych samarytan. Jest emocją czającą się w tle, bardziej nastrojem niż nagłą ekscytacją; oprócz zwykłego poczucia winy zawiera w sobie szczyptę melancholii, obrzydzenia i rezygnacji.

Według psychologa Paula Ekmana istnieje pięć emocji podstawowych: strach, złość, smutek, radość i wstręt. Czuje je każdy człek, niezależnie od miejsca zamieszkania, koloru skóry, wieku, upodobań muzycznych, afiliacji religijnej i stopnia krzaczastości brwi. Każdy, od oseska po mędrca, wyraża je tak samo: to wybałuszając oczy i chowając głowę w ramionach (strach), to zaciskając usta i czerwieniąc się (złość), to znów cofając głowę, wystawiając język i mówiąc „ble” (wstręt). Dotyczy to pana Stasia z góry, pani Krysi z dołu i prezydenta Obamy. Jeszcze bardziej, z oczywistych względów, dotyczy to Joego Bidena. Dotyczy absolutnie wszystkich, oprócz tych, których twarze zrobiono z wosku (Władimir Putin i Jenny McCarthy).

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.