Mimo gorących dyskusji i emocji, na synodzie na temat rodziny nie poddano w wątpliwość podstawowych prawd o sakramencie małżeństwa: jego nierozerwalności, jedności, wierności i otwarcia na nowe życie. Zapewnił o tym papież Franciszek, zabierając głos wieczorem, na zakończenie dwutygodniowych obrad, w których - jak można było odnieść wrażenie - starli się zwolennicy tradycji i postępu.
Reklama

Były momenty upadania na duchu, napięć i pokus, przyznał Franciszek. Wśród tych ostatnich papież wymienił zarówno sztywne trzymanie się litery kościelnego prawa, typowe dla tzw. tradycjonalistów, jak i destrukcyjną dobroć, która "spieszy z bandażami nie przyglądając się ranom", w czym przodują tzw. postępowcy i liberałowie.

Pokusy te nie powinny nas przerażać ani oburzać, podkreślił papież, po czym dodał, że byłby zaniepokojony i zasmucony, gdyby wszyscy byli zgodni bądź w milczeniu trwali w fałszywym i pogodnym spokoju. To jest Kościół, stwierdził z radością papież Franciszek, który nie przygląda się ludzkości ze szklanego zamku, by sądzić osoby; "Kościół, który nie lęka się jeść i pić z prostytutkami i przyjmować potrzebujących i skruszonych, a nie tylko tych, którzy mają się za prawych i myślą, że są doskonali".

Papież zapewnił, że dokument końcowy, który ogłoszony został za jego zgodą , jest wiernym odzwierciedleniem tego, co powiedziano na synodzie. Przypomniał, że temat rodziny będzie przedmiotem obrad następnego zgromadzenia w październiku przyszłego roku.

Nauczanie Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, jak całe chrześcijańskie orędzie, zawiera „dynamikę miłosierdzia i prawdy”, podkreślili biskupi, którzy większością głosów przyjęli ten dokument. Mowa jest w nim o tym, że małżeństwa cywilne i wolne związki mogą stanowić podstawę dla rodziny, uznawanej przez Kościół za podstawową komórkę społeczną.

Jeśli chodzi o osoby rozwiedzione zwraca się uwagę na fakt, że często są one ofiarą, a nie inicjatorem rozbicia małżeństwa, jak również zaleca odróżnienie, czy wstąpiły one w nowy związek, czy też nie. W każdym razie wszystkie te osoby należą do Kościoła i mają prawo miłosierdzia z jego strony. W sprawie komunii dla tych osób, podkreślono, że może to być rezultatem dłuższego indywidualnego procesu, obejmującego również pokutę.

W paragrafie poświęconym homoseksualistom stwierdzono, że nie ma podstaw do stawiania znaku równości pomiędzy ich związkami a małżeństwem mężczyzny i kobiety. Przypomniano jednocześnie, że należy odnosić się do tych osób delikatnie i z szacunkiem.