Po szczycie G7 w Brukseli Barack Obama powiedział, że nie wydaje mu się, aby wystąpienie z Unii Europejskiej leżało w interesie Wielkiej Brytanii.

Obama był pytany również co sądzi o ewentualnym uzyskaniu niepodległości przez Szkocję (Szkoci mają wypowiedzieć się na ten temat w zaplanowanym na wrzesień referendum). Amerykański prezydent zastrzegł, że ostateczna decyzja należy do samych Szkotów. Dodał jednak, że "Zjednoczone Królestwo było i jest dla USA nadzwyczajnym partnerem". - Przynajmniej z zewnątrz wygląda na to, że funkcjonuje zupełnie nieźle. I jesteśmy oczywiście głęboko zainteresowani tym, żeby jeden z najbliższych sojuszników jakich kiedykolwiek będziemy mieli pozostał silnym, prężnym, zjednoczonym i efektywnym partnerem - podkreślił.

Szkocki labourzysta Douglas Alexander ocenił, że słowa Obamy odbiją się głośnym echem w Szkocji. Premier rządu w Edynburgu i przywódca kampanii "TAK dla niepodległości" Alex Salmond przypomniał jednak, że ponad 200 lat temu sami Amerykanie wywalczyli sobie niepodległość od Wielkiej Brytanii. - W Szkocji mamy to szczęście, że mamy demokratyczny proces, który umożliwia przegłosowanie niepodległości - podkreślił lider Szkockiej Partii Narodowej Alex Salmond.