Brytyjski spór z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasbourgu wkroczył w nową fazę. Przed rokiem Trybunał zmusił Londyn do rezygnacji z ferowania wyroków dożywocia bez możliwości wyjścia na wolność i brytyjski rząd próbuje obejść to orzeczenie.

Obecnie w brytyjskich więzieniach siedzi jeszcze 49 więźniów skazanych na takie wyroki, ale pięćdziesiąty niedawno go uniknął. Mężczyzna, który już skazany za jedno morderstwo dokonał kolejnej zbrodni na przepustce z więzienia. Europejski Trybunał Praw Człowieka wywalczył dla niego wyrok 40 lat, zamiast dożywocia.

Aby uniknąć zwalniania zatwardziałych zbrodniarzy, brytyjski rząd chce więc zaproponować sumujące się kary - nawet kilkusetletnie wyroki, jak w Stanach Zjednoczonych. Juliet Lyon z Towarzystwa Reformy Więziennictwa powiedziała jednak BBC: "To trochę wstyd, że nasz kraj zajmuje takie stanowisko. Popieramy przecież prawa jednostki, a teraz dokonujemy takiego uniku. Orzeczenie Trybunału Praw Człowieka jest bardzo jasne - zmusza nas tylko do rozpatrzenia wniosku o zwolnienie, a nie do otwarcia bram więzienia."

Brytyjscy Konserwatyści są gotowi wypowiedzieć Europejską Konwencję i zastąpić ją własną kartą praw człowieka. Nie doszło do tego tylko ze względu na sprzeciw ich koalicjantów z Partii Liberalnej.