Syndrom pustych krzeseł zabójczy dla olimpiady

31 lipca 2012

To nie bezpieczeństwo czy organizacja, ale niewykupione miejsca są największą bolączką organizatorów wielkich imprez sportowych

Gdy przed czterema laty na pekińskich arenach, a przed sześcioma tygodniami na ukraińskiej części Euro 2012 przebłyskiwały puste miejsca, można było to jeszcze w miarę racjonalnie tłumaczyć. Zachodni kibice nie dotarli tam ze względu na wysokie koszty transportu (do Azji) czy doniesienia o zawyżanych przez hotelarzy cenach noclegów (Ukraina). Na zawody późniejszej fazy ukraińskiego Euro czy chińskiej olimpiady pokątni handlarze sprzedawali bilety nawet poniżej ceny nominalnej. Byle tylko zmniejszyć straty. Teoretycznie na tydzień przed olimpiadą w Pekinie wolnych miejsc hotelowych nie było. W praktyce w dniu otwarcia było co najmniej 30 proc. pustostanów.

Analogiczna sytuacja przytrafiła się organizatorom olimpiady w Londynie, do którego Europejczycy mogą dotrzeć relatywnie małym kosztem i w którym roi się od niedrogich hosteli. Oczywiście trudno było liczyć na wypełnienie po brzegi 52-tys. stadionu w Glasgow podczas meczu piłki nożnej Honduras – Maroko. Jeśli jednak puste miejsca pojawiają się nawet na ciekawie zapowiadających się pojedynkach tenisowych, eliminacjach zawodów pływackich czy meczach koszykówki amerykańskiego dream teamu, coś musi być nie tak. Tym bardziej że wcześniej na część wymienionych imprez brakowało biletów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.