To nie bezpieczeństwo czy organizacja, ale niewykupione miejsca są największą bolączką organizatorów wielkich imprez sportowych

Gdy przed czterema laty na pekińskich arenach, a przed sześcioma tygodniami na ukraińskiej części Euro 2012 przebłyskiwały puste miejsca, można było to jeszcze w miarę racjonalnie tłumaczyć. Zachodni kibice nie dotarli tam ze względu na wysokie koszty transportu (do Azji) czy doniesienia o zawyżanych przez hotelarzy cenach noclegów (Ukraina). Na zawody późniejszej fazy ukraińskiego Euro czy chińskiej olimpiady pokątni handlarze sprzedawali bilety nawet poniżej ceny nominalnej. Byle tylko zmniejszyć straty. Teoretycznie na tydzień przed olimpiadą w Pekinie wolnych miejsc hotelowych nie było. W praktyce w dniu otwarcia było co najmniej 30 proc. pustostanów.

Pozostało 64% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.