Premier Donald Tusk poinformował, że w najbliższym czasie zapozna się z raportem NIK, według którego powódź w dorzeczu Odry może się powtórzyć. Zapowiedział też, że zleci resortom odniesienie się do tego raportu i przygotowanie precyzyjnej informacji.

"Pracujemy bardzo systematycznie od czasów powodzi na wszystkich odcinkach wałów. Zapoznam się z raportem NIK i skonfrontuję to z naszą wiedzą (...). W związku z raportem NIK poproszę o precyzyjną informację i odniesienie się do tych informacji ze strony odpowiednich resortów" - powiedział Tusk we wtorek dziennikarzom.

Dodał, że rządu nie trzeba tu w żadnym wypadku popędzać do roboty. "Czasami mamy ograniczenia wynikające po prostu z finansów, także z procedur - bo to jest zadanie dość skomplikowane i kosztowne - dotyczy setek, a właściwie tysięcy kilometrów wałów w dorzeczach wszystkich polskich rzek" - zaznaczył premier.

Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że powódź w dorzeczu Odry może się powtórzyć - opóźnia się realizacja "Programu dla Odry 2006". Według NIK to co zbudowano, nie chroni przed powodziami, nie rozpoczęto m.in. budowy zbiornika retencyjnego, fatalny jest stan 1/3 wałów.

Reklama

W ocenie kontrolerów, zrealizowane dotychczas w ramach "Programu dla Odry 2006" zadania mogły jedynie miejscowo przyczynić się do ograniczenia strat wyrządzanych przez powodzie, ale nie wpłynęły na ogólną sytuację i nie zwiększyły bezpieczeństwa mieszkańców. Szczególnie dotyczy to dużych miast oraz terenów, gdzie powodzie są częste i gwałtowne.

Na realizację "Programu dla Odry 2006", Polska dostała pożyczki m.in. z Banku Światowego i Banku Rozwoju Rady Europy. Niezrealizowanie jego kluczowych zadań nie zwalnia naszego kraju z ponoszenia kosztów obsługi tych pożyczek. Łącznie w latach objętych kontrolą NIK, czyli 2007-10, państwo musiało wydać na to prawie 9 mln zł.