Rządowe konsultacje o ACTA jak kwiatek do kożucha

7 lutego 2012

Debata o ACTA udowodniła jedno: niezbędna jest reforma konsultacji społecznych. Na pewno nie zastąpią jej organizowane ad hoc spotkania. Zdał sobie z tego sprawę nawet premier Tusk i zapowiedział zmiany.

O tym, że proces stanowienia prawa staje się coraz bardziej oderwany od opinii organizacji pozarządowych czy stowarzyszeń branżowych, od dłuższego czasu alarmują eksperci. – Konieczne jest opracowanie jasnych i ściśle obowiązujących zasad tworzenia prawa i jego konsultowania – mówi nam Grażyna Kopińska z Fundacji im. Stefana Batorego. – Nagminnie popełniane są przez administrację i polityków te same grzechy, które uwidoczniła sprawa ACTA – dodaje Kopińska i wymienia: zainteresowani muszą bardzo się starać, by dowiedzieć się o planowanych zmianach w prawie, ministerstwa wysyłają (wciąż w wersji papierowej) informacje o tym do wybranych organizacji z rozdzielników, które od lat nie są aktualizowane, na wydanie opinii dają im często ledwie kilka dni, a i tak na koniec nie są zobowiązane ani do tego, by uwzględnić te uwagi w tworzonym prawie, ale nawet do tego, by na nie w jakiejkolwiek formie odpowiedzieć.

Wczorajsza debata niewiele wniosła w poprawę tego stanu. Choć kwestia fikcyjności konsultacji w sprawie ACTA była wielokrotnie podnoszona, to zabrakło zdecydowanego stanowiska rządu w tej sprawie. Z jednej strony Donald Tusk przepraszał: – Mam poczucie, że konsultacje społeczne w sprawie ACTA były niewystarczające. Z drugiej zarzekał się: – Umowy międzynarodowe nie podlegają konsultacjom społecznym.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.