Premier Donald Tusk przekonywał w piątek w Pradze, podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej, że jeśli będzie ona działała wspólnie, nikt w Unii Europejskiej nie będzie mógł zlekceważyć jej głosu.

"Wokół polityki spójności i budżetu unijnego, Wyszehrad może zbudować bardzo poważny układ polityczny" - powiedział szef polskiego rządu.

W szczycie biorą również udział premierzy Czech i Węgier, w Pradze nie ma natomiast premier Słowacji Ivety Radiczovej; po upadku rządu Bratysława przeżywa kryzys polityczny.

"W propozycji KE (o budżecie unijnym) jest kilka elementów, które są nie do przyjęcia z punktu widzenia węgierskiego, czy czeskiego, my też znaleźlibyśmy tam wiele propozycji, które nas nie satysfakcjonują, ale wydaje się, że z drugiej strony - jako Wyszehrad - powinniśmy mocno wspierać dwie kwestie: aby budżet europejski nie był redukowany i żeby polityka spójności nie zamieniła się w zbyt elastyczne narzędzie karania niektórych państw, za to, że nie spełniają kryteriów" - powiedział Tusk.

Reklama

Jak podkreślił, jeśli Wyszehrad odpuści te twarde zasady, to bardzo szybko polityka spójności stanie się "narzędziem do rozgrywania egoizmów narodowych".

Propozycja KE zakłada 7-letni budżet wysokości 972,2 mld euro. Będzie większy o 5 proc

Gdy kraje UE osiągną kompromis, budżet będzie jeszcze musiał być zaaprobowany przez Parlament Europejski. Zamiarem KE jest przyjęcie ostatecznej wersji budżetu pod koniec 2012 roku.

Zdaniem Tuska, atutem państw Europy Środkowo-Wschodniej w negocjacjach wieloletniego budżetu unijnego na lata 2014-2020 będzie podejście do kwestii wzrostu gospodarczego. "Doświadczenia naszych krajów pokazują, że mamy na ten temat coś do powiedzenia, nie tylko teoretycznie" - podkreślił premier. Jego zdaniem kraje Grupy muszą precyzyjnie określić obszary wspólnych interesów. "Nie musimy się martwić, że w kilku sprawach będziemy mieli narodowe interesy, spojrzenia, w których nie dogadamy się w 100 procentach" - zaznaczył premier.

Odnosząc się do wieloletniego budżetu UE premier powiedział: "wspólne interesy państw Grupy i, szerzej, całego regionu są dużo większe, niż rozbieżności. To, co jest wspólnym interesem Grupy, jest tak naprawdę interesem UE, jeśli myślimy o Unii, jako o organizacji, która powinna się dalej integrować, a nie rozłamywać" - powiedział Tusk.

Premier ocenił, że państwa Grupy powinny intensywnie współpracować z partnerami: Litwą, Łotwą, Estonią oraz z Rumunią i Bułgarią. Jego zdaniem, jeśli będziemy w tej kwestii bardzo aktywni "wtedy w Paryżu, Londynie, Berlinie będą respektować naszą pozycję czy propozycje".

Tusk zadeklarował też, że Polska - jako prezydencja - przedstawi w najbliższym czasie raport dotyczący wzrostu i szans wzrostu gospodarczego.