Wiele maili, które w okresie walentynkowym otrzymujemy na skrzynkę to zwyczajna próby kradzieży danych osobowych i oszustwa. Popularność Facebooka sprawiła, że pojawiło się również bardzo wiele aplikacji dla zakochanych. Te w większości są bezpieczne i mają na celu promocję firm i nawiązanie relacji z ,,fanami" firmy, czy samej marki.

Do Polski Walentynki trafiły w latach 90. i szybko zostały zaakceptowane przez Polaków. To miłe święto zostało zaczerpnięte przede wszystkim z kultury francuskiej i krajów anglosaskich. Kiedyś tradycją tego święta było wręczanie sobie nawzajem kartek miłosnych i wysyłanie listów. Dziś, z racji rozwoju internetu, listy tradycyjne zastąpiły maile, a coraz częściej pojawiają się specjalnie akcje walentynkowe firm związane z tym świętem m.in. na Facebooku i Naszej-Klasie.

Niestety, w tym dniu nasze elektroniczne skrzynki pocztowe grzeją się do czerwoności. Zwykle już na kilka tygodni wcześniej zaczynają spływać maile z ofertami romantycznych noclegów, kolacji, foto książek i najróżniejszych propozycji na 14 lutego. Ofert jest tak dużo, że coraz częściej trudno jest odróżnić, na otrzymanie jakiej oferty wyraziliśmy zgodę i które z nich są rzeczywistą propozycją, a nie tylko oszustwem. Wiele z otrzymywanych maili jest po prostu niebezpiecznych: przekierowują na zewnętrzne strony lub proszą o podanie numeru karty kredytowej. Jednak najczęściej, celem takich pseudo kampanii jest kradzież danych osobowych, które są później sprzedawane. Ten proceder odbywa się masowo i bardzo trudno jest kontrolować i chronić dane o sobie.

Walentynki królują również na Facebooku. Zwykle, te aplikacje pojawiają się za zgodą użytkowników i póki co rzadko pojawiają się próby oszustwa. Większość firm przygotowuje akcje na fejsie zintegrowane ze swoimi profilami i to za ich pomocą są one promowane. W tym roku dużych echem odbiła się kampania Allegro ,,Salon wróżby miłosnej". Dzięki specjalnej aplikacji połączonej z wideo można wygenerować wróżbę dla swojej drugiej połówki. Pojawiają się również możliwości przesłania ukochanej osobie wirtualnego bukietu róż, czy rozkosznego pieska poprzez Facebooka. Przykładem takiego wirtualnego prezentu jest aplikacja walentynkowa stworzona przez agencję Kompan.pl z Warszawy. Co ważne zwykle takie aplikacje są bezpieczne dla użytkowników bo mają za zadanie jedynie promocję firm i są skierowanej do klientów i osób związanych z daną marką.

Reklama
www.kompan.pl