Woda, która z powodziowych rozlewisk cofa się do koryt rzek, zostawia po sobie kolejną plagę – komary. Gminy, przez które przepłynęła w ostatnich tygodniach wielka fala, szacują, że na ich terenie wylęgnie się dwukrotnie więcej krwiopijnych owadów niż zwykle. Już się szykują do walki z nimi.
W podwrocławskich Siechnicach trwają właśnie gorączkowe obliczenia. Jeden komar składa 300 jaj. Z ilu wylęgną się owady rodzaju żeńskiego, a więc te kąsające? – Po powodzi mają doskonałe warunki do rozwoju, komarzyce mogą się wylegnąć nawet z 75 proc. jaj – mówi Łukasz Klęg z urzędu gminy Siechnice. To dwukrotnie więcej niż zazwyczaj. Z kolei dr Krzysztof Szpila z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który na zlecenie miasta obserwuje liczebność owadów krwiopijnych w okolicach Torunia, szacuje, że do jesieni populacja zwiększy się kilkukrotnie. – Pierwsze pokolenie złoży po kilkaset jaj, z nich wyrosną młode, które znowu złożą po kilkaset jaj – mówi.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)