"Syberia to dla większości deportowanych miejsce niewolniczej lub niemal niewolniczej pracy. (...) Ta uciążliwa praca wykonywana o głodzie i chłodzie, pod przymusem surowych nadzorców była przede wszystkim elementem zniewolenia, a zapędzający do niej komendant obozu, strażnik czy przewodniczący kołchozu stawał się symbolem sowieckiego systemu zła i braku poszanowania dla człowieka" - wspominał Duchnowski w 2008 r. na seminarium "Zbrodnia przeciwko ludzkości, świadkowie czasów opowiadają o deportacjach" zorganizowanym pod patronatem UE.
Na zesłaniu stracił ojca, którego prochy po wielu latach sprowadził do ojczyzny. Do Polski powrócił w 1946 roku z matką i siostrą. Osiedlił się w Warszawie, gdzie kontynuował naukę. Ukończył studia chemiczne na UW, przez wiele lat był dyrektorem naczelnym Zakładów Winiarsko-Spożywczych Warsowin. W latach 80. zatrudniał w zakładzie osoby z opozycji i udzielał im wszechstronnej pomocy.
Od momentu reaktywowania Związku Sybiraków w 1988 roku aktywnie zaangażował się w sprawy sybirackie. Funkcję sekretarza generalnego Zarządu Głównego Związku Sybiraków pełnił od 1989 roku do śmierci. Zabiegał o stosowne przepisy prawne mające na celu polepszenie losu Sybiraków. Walczył o wypłacenie im odszkodowań. Dzięki jego zabiegom został ustanowiony Krzyż Zesłańców Sybiru.
Był człowiekiem powszechnie szanowanym, zawsze gotowym nieść pomoc potrzebującym. Wśród Sybiraków cieszył się wielkim autorytetem.
"Wieloletni, wielce zasłużony działacz Związku, odznaczony wieloma odznaczeniami państwowymi, resortowymi, m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Zaangażowany w problemy sybirackie, społecznik, człowiek o wysokim morale. Związek Sybiraków poniósł niepowetowaną stratę. Edward Duchnowski potrafił zachęcić innych do pracy społecznej, reprezentował związek w Sejmie, miał kontakty i przyjaciół na całym świecie. W ostatnich dniach życia przygotowywał 10. Zjazd Sybiraków, który odbędzie się w maju w Szymborku, niestety, już bez niego" - wspomina Krystyna Pabian ze Związku Sybiraków.
"Własnego ojca straciłam w Katyniu, a pan Duchnowski mi go w pewnym sensie zastąpił. Miał niezwykłą umiejętność słuchania innych ludzi, bezkonfliktowy, ciepły, serdeczny, zawsze gotów służyć innym wsparciem i pomocą" - dodała Pabian.(PAP)