Według niego zgromadzeni na szczycie przywódcy 47 państw powinni skoncentrować się, jak zabezpieczyć materiał rozszczepialny. Jednocześnie ostrzegł, że organizacje takie jak Al-Kaida, nie zawahałyby się użyć bomby atomowej.

"Najpoważniejszym zagrożeniem dla bezpieczeństwa USA, zarówno krótko-, średnio-, i długoterminowym jest możliwość pozyskania przez organizację terrorystyczną broni nuklearnej" - powiedział Obama.

"To coś, co może zmienić krajobraz bezpieczeństwa w tym kraju i w całym świecie w najbliższych latach" - podkreślił.

"Jeśli doszłoby do eksplozji (bomby atomowej) w Nowym Jorku, Londynie, czy Johannesburgu, następstwa gospodarcze, polityczne i w perspektywie bezpieczeństwa, byłyby druzgocące" - dodał amerykański prezydent.

Obama pochwalił też władze RPA, pierwszego kraju, który porzucił program budowy broni atomowej.

Głównym celem rozpoczynającego się w poniedziałek szczytu ma być uzgodnienie metod walki z rozprzestrzenianiem broni, technologii i materiałów nuklearnych oraz nielegalnym handlem tymi materiałami. W spotkaniu wezmą udział przywódcy niemal wszystkich najważniejszych krajów-sojuszników USA oraz państw nuklearnych, jak Rosja i Chiny. Rosję reprezentować będzie prezydent Dmitrij Miedwiediew, Chiny - prezydent Hu Jintao.

Na szczyt w Waszyngtonie nie zaproszono przedstawicieli Korei Północnej i Iranu, wzbudzających kontrowersje państw o ambicjach nuklearnych. USA uważają, że oba kraje złamały postanowienia porozumień o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Nie zaproszono także Syrii, która - jak pisze AP - według Stanów Zjednoczonych także ma ambicje nuklearne.

Przypuszcza się, że centrum wielu dyskusji będzie pytanie, co zrobić z irańskim programem nuklearnym. (PAP)

zab/

6019913 6019905 arch. int.