"To najdłuższy festiwal perkusyjny na świecie. Trzy tygodnie i dwa dni. Mnóstwo koncertów, warsztatów, konkursów i światowych gwiazd muzyki - nie tylko perkusistów" - powiedział PAP pomysłodawca i organizator imprezy, Wojtek Lasek.

Na zakończenie festiwalu opolska publiczność obejrzała koncert Glenna Hughes'a i jego zespołu. 58-letni wokalista i basista znany z występów m.in. w zespołach Deep Purple i Black Sabbath udowodnił, że nie bez powodu był zapowiadany jako jedna z najjaśniejszych gwiazd festiwalu.

Glenn Hughes - urodzony w 1951 roku - na scenie wygląda i zachowuje się tak, jakby był co najmniej o 25 lat młodszy. Artysta, który zaczął karierę na początku lat 70-tych, nazywany jest często "głosem rocka". Zdaniem krytyków żaden inny muzyk nie łączy w tak charakterystyczny sposób najlepszych elementów hard rocka, muzyki soul i funk.

Podczas opolskiego koncertu Hughes zaprezentował wszystkie swoje "twarze". Gdy było trzeba, brzmiał jak rasowy wokalista hardrockowy, by po chwili zaśpiewać jak doświadczona i sterana życiem murzyńska wokalistka z chóru gospel na głębokim południu Stanów Zjednoczonych. Już po pierwszym z jego wokalnych popisów publiczność uhonorowała go owacją na stojąco.

"To cudowne, gdy ktoś ma jakiś dar, którym może dzielić się z innymi. Każdy ma coś specjalnego dane od Boga, nawet jeśli o tym jeszcze nie wie. Cieszę się, że mogę dzielić się z wami moim darem (Hughes wskazał na swoje gardło). Dziękuję wam bardzo" - powiedział wokalista.

Koncert Hughes'a zakończył 18. Międzynarodowy Festiwal Perkusyjny. Koncerty w ramach imprezy odbywały się w sześciu miastach w trzech województwach - na Opolszczyźnie, w woj. śląskim i dolnośląskim. Wśród gwiazd festiwalu byli m.in. grający na największym zestawie perkusyjnym na świecie Terry Bozio, czołowa grupa progresywnego rocka - Planet X, czy uważany za jednego z najwybitniejszych perkusistów świata - Thomas Lang.

Zdaniem Laska tegoroczna edycja imprezy była bardzo udana. "Mogę tak wnioskować po opiniach muzyków - gości festiwalu i recenzjach dziennikarzy. Ten festiwal od dłuższego czasu jest perkusyjny tylko z nazwy. To nie zamknięte spotkanie kilkudziesięciu zapaleńców dyskutujących o sposobie trzymania pałeczek, tylko coraz bardziej rozkręcająca się impreza muzyczna" - ocenił organizator. (PAP)

jsz/ gma/