Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w warszawskim getcie, lekarz kardiolog i działacz opozycji demokratycznej w PRL zmarł w piątek wieczorem.
"To strasznie trudne, bo to już się zbliżało, ale trudno się z tym pogodzić. Wydawało się, że Marek jest już wieczny" - powiedział Lityński PAP.
"Był moim przyjacielem. Był mi niesłychanie bliskim człowiekiem, nie tylko mnie pewnie. Był to taki łącznik z tymi, których zamordowano w okresie okupacji, których zamordowano w getcie" - wspominał.
Przypomniał, że Edelman od lat siedemdziesiątych "bardzo wspierał opozycję demokratyczną". "Na przykład był lekarzem głodówek, także głodówki, w której ja brałem udział w Kościele św. Krzyża w związku z aresztowaniem naszych przyjaciół w Czechosłowacji" - mówił Lityński.
"Od lat siedemdziesiątych był cały czas obecny w opozycji. Był jednym z nas" - podkreślił. (PAP)