Władze Włoch podkreślają, że wizyta ta ma historyczne znaczenie, gdyż - po zawarciu w zeszłym roku porozumienia o przyjaźni i współpracy - ostatecznie kładzie kres dekadom nieporozumień i sporów na tle włoskiego kolonializmu oraz wypędzenia Włochów, głównie żydowskiego pochodzenia, z Libii przed 40 laty.
W środę Kadafi spotka się z prezydentem Włoch Giorgio Napolitano oraz przeprowadzi rozmowy z premierem Silvio Berlusconim, które wieczorem zakończy ich wspólna konferencja prasowa.
Wizycie libijskiego przywódcy towarzyszą coraz liczniejsze i gwałtowniejsze protesty. Burza wybuchła w środę rano w Senacie, gdzie pułkownik Kadafi ma wygłosić przemówienie w czwartek. Sprzeciwiają się temu parlamentarzyści kilku partii opozycyjnych.
"Przed nim w Senacie wystąpili tylko król (Hiszpanii) Jan Karol i ówczesny sekretarz generalny ONZ Kofi Annan" - powiedziała oburzona Emma Bonino z partii Radykałowie, która zapowiada serię protestów.
Ogromne polemiki wywołało także rozbicie słynnego beduińskiego namiotu Kadafiego w wielkim parku Villa Pamphili i ograniczenie dostępu do tych, jak się podkreśla, "zielonych płuc Rzymu".
"Ten namiot to kicz" - podkreśla dziennik "La Repubblica".
"Kadafi - no camping. Rozbij swój namiot w Villa Certosa" - takie plakaty rozlepili przeciwnicy Kadafiego sugerując, by zatrzymał się w rezydencji premiera Silvio Berlusconiego na Sardynii.
Jeszcze bardziej zirytowana jest wspólnota żydowska, której delegację Kadafi zaprosił do namiotu na sobotę, gdy przypada szabat. Prasa nie wyklucza, że do tego ważnego spotkania może w ogóle nie dojść.