Mimo że urodzony w Nowym Sączu związał się z morzem i polskim wybrzeżem. Fakt, że jest tzw. spadochroniarzem, często wypominali mu w kampanii wyborczej kontrkandydaci.
W swojej karierze 41-letni Gróbarczyk był przez kilka miesięcy ministrem gospodarki morskiej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Zastąpił Rafała Wiecheckiego (LPR) po rozpadzie koalicji PiS-LPR- Samoobrona. Później był doradcą w Kancelarii Prezydenta.
Gróbarczyk jest absolwentem Wydziału Eksploatacji Siłowni Okrętowych Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Ukończył także studia podyplomowe w Akademii Rolniczo-Technicznej w Bydgoszczy, kierunek telekomunikacja cyfrowa.
Po studiach był m.in. oficerem na statkach armatorów zachodnich. Pływał na tankowcach o wyporności 350 tys. BRT. Jak mówi, opłynął niemalże całą kulę ziemską.
Był menedżerem w firmach transportowo-spedycyjnych i budowlanych, doradcą ds. przewozu towarów niebezpiecznych. Ukończył wiele kursów z dziedziny zarządzania i finansów. Był członkiem rady nadzorczej Operatora Logistycznego Paliw Płynnych. Był też członkiem zarządu zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach SA.
B. minister nieistniejącego już resortu (Ministerstwo Gospodarki Morskiej zostało zlikwidowane przez rząd PO-PSL) został wymieniony w raporcie Julii Pitery jako ten, który zapłacił kartą przysługującą ministrom 8,16 zł za dorsza. W rozliczeniu miał napisać, że rybę kupił "celem kontroli gatunku ryb i ich świeżości oraz przedstawienia odpowiednim władzom wyniku testu".
O sobie Gróbarczyk mówi, że dorastał w rodzinie silnie związanej z wartościamiánarodowymi. "Dziadek mój ze strony matki przeszedł szlak bojowy wraz z generałem Józefem Hallerem, kończąc swoją żołnierską służbę zaślubinami z morzem w Pucku 10 lutego 1920 r. Fakt ten miał niemały wpływ na moją przyszłość, m.in. wybór uczelni" - napisał na swojej stronie internetowej.
Jak podkreśla, okres studiów to dla niego czas młodzieńczych ideałów, które "krystalizowały się w oparciu o Kościół, NZS i solidarnościowy dom rodzinny, to czas manifestacji, kolportażu bibuły i płomiennych haseł".
Gróbarczyk chce m.in. powrotu statków pod polską banderę, zachowania polskiej floty rybackiej. W PE zapowiada obronę polskiego przemysłu stoczniowego.
Uważa, że problem marginalizacji polskich portów oraz polskich przedsiębiorstwáżeglugowych musi być stale podnoszony na forum unijnym, a prawo stanowione w PE musi stwarzać równe szanse rozwoju gospodarki morskiej we wszystkich krajach Unii.
Jest żonaty, ma dwoje dzieci. Jeździ na nartach. Interesuje się literaturą, ekonomią, motoryzacją. PAP)