Rogers pewne szanse na zarobek dostrzega w papierach dłużnych. Natomiast mimo ostatniego odbicia nie zmienił negatywnego zdania o akcjach. Tych ostatnich od paru miesięcy nie kupuje, obawiając się kolejnego nawrotu bessy, co - jego zdaniem - należy brać pod uwagę.
Dwa lata temu, u szczytu hossy, ostrzegał, że zbliża się tąpnięcie głębsze niż w jakichkolwiek przewidywaniach. To on również już od lat twierdził konsekwentnie, że nadchodzi boom w rolnictwie i że to właśnie w płody rolne najbardziej opłaca się inwestować. (PAP)