Wczoraj przed federalnym Sądem Najwyższym odbyły się wysłuchania stron w dwóch sprawach dotyczących restytucji mienia ofiar Holocaustu. Wyroki mogą mieć charakter precedensowy.
Reklama
W sprawie „RFN przeciwko Philipp” chodzi o warty dziś ok. 230 mln dol. zestaw dzieł sztuki zwany Kolekcją Welfów. W 1929 r. zakupiła ją grupa żydowskich marszandów, a po przejęciu władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera została pod presją zmuszona do jej sprzedaży za niską cenę. Miało to miejsce w 1935 r., na siedem lat przed konferencją w Wannsee, podczas której nazistowska wierchuszka podjęła decyzję o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”. Pełnomocnicy rządu w Berlinie oraz spadkobierców handlarzy dziełami sztuki spierają się o to, w jakich okolicznościach doszło do sprzedaży i czy właściciele, godząc się na nią, faktycznie nie mieli wyjścia. Obrazy i inne artefakty są przechowywane w Berlinie. W 2014 r. toczyły się, niewiążące prawnie, mediacje pod auspicjami Komisji Doradczej ds. Zwrotu Dzieł Sztuki Zagrabionych w Czasach Nazizmu powołanej w 2003 r. przez rząd RFN. Orzekła przeciwko oddaniu kolekcji spadkobiercom.
Ich prawnicy pozwali Niemcy przed amerykańskim sądem federalnym w Dystrykcie Kolumbii, czyli Waszyngtonie. Na podstawie przyjętej w 1976 r. Foreign Sovereign Immunity Act (ustawie o immunitecie obcych państw) nie można przed sąd w USA pozwać innego kraju, za wyjątkiem sytuacji, że prowadzi on lub wspiera działalność terrorystyczną. Pełnomocnicy właśnie na ten wyjątek się powołują, twierdząc, że kiedy doszło do przejęcia majątku z pogwałceniem norm prawa międzynarodowego, to można mówić o terroryzmie. Niemcy wygrały przed pierwszą instancją w Waszyngtonie, potem przed Okręgowym Sądem Apelacyjnym dla Dystryktu Kolumbii. Sędziowie uznali, że sprawa nie spełnia kryteriów wyjątków. Teraz toczy się przed Sądem Najwyższym. Rząd USA stoi po stronie RFN.
Druga, podobna sprawa nosi tytuł „Węgry przeciwko Rosali Simon i Innym”. Spadkobiercy węgierskich Żydów, którzy ucierpieli w Zagładzie, pozywają kraj oraz państwowego operatora kolei za transporty Żydów do obozów koncentracyjnych. Ich pełnomocnicy nie skorzystali ze ścieżki prawnej na Węgrzech, zakładając, że nie mogą tam liczyć na sprawiedliwy werdykt. Pozwali Budapeszt w USA, też powołując się na wyjątki z ustawy o immunitecie obcych państw. Sądy niższej instancji zasugerowały w uzasadnieniu wyroków, by wyczerpali najpierw krajową drogę. Prawnicy Rosali Simon wnieśli więc apelację do Sądu Najwyższego.
Na Węgrzech ustawę odszkodowawczą przegłosowano w 1991 r., zezwala ona na częściową rekompensatę za zniszczoną bądź skonfiskowaną własność. Pokrzywdzeni mogli otrzymać bon o wartości do 21 tys. dol. Za bony można było kupić udziały w sprywatyzowanych spółkach lub grunty na terenach państwowych. Według statystyk rządowych było 1,43 mln roszczeń, z czego 1,26 mln zostało załatwionych bonami.
Niezaspokojeni narzekają, że urzędnicy opóźniali decyzje i arbitralnie orzekali w sprawie roszczeń, bo zgodnie z prawem pozbawione spadkobierców nieruchomości przechodzą na rzecz państwa. Przepisy o ochronie danych i ograniczony dostęp do zasobów archiwalnych utrudniają prowadzenie badań niezbędnych do zdokumentowania roszczeń.
Do 2011 r. konfederacja węgierskich gmin żydowskich rozwiązała trzy ostatnie zaległe roszczenia, a Cerkiew prawosławna – dwa. Ani Kościoły reformowane, ani luterańskie nie zdecydowały się na szybką procedurę i ich sprawy pozostają do rozstrzygnięcia.
Michael Bazyler, specjalizujący się w prawach człowieka i Zagładzie, profesor prawa z Uniwersytetu Chapmana, wniósł tzw. opinię przyjaciela sądu (amici curie), w której stanął po stronie żydowskich spadkobierców. – Ten wyrok może mieć precedensowe znaczenie. W zależności od tego, co zdecydują sędziowie, tak w przyszłości będą rozstrzygane sprawy wytoczone przeciwko europejskim państwom w sprawie restytucji mienia – mówi DGP. W swojej opinii napisał, że Sąd Najwyższy powinien stwierdzić, iż Holocaust zaczął się już w 1933 r. – wbrew stanowisku rządów RFN i USA, które twierdzą, że Żydzi przed 1942 r. korzystali z pełni praw obywatelskich. Amici curie po stronie pozywających wniosły też Światowy Kongres Żydów, Amerykańska Fundacja Ocalałych z Holocaustu oraz grupa kongresmenów.
Część konstytucjonalistów widzi w „RFN przeciwko Philipp” i „Węgry przeciwko Rosali Simon i Innym” także możliwość powstania precedensu, który zaszkodziłby państwu Izrael.
– Pojawią się pozwy składane przez Arabów, którzy będą twierdzić, że od 1948 r. niszczono ich domy, a oni byli prześladowani –mówi Jeremy Rabkin z Uniwersytetu George’a Masona. Będą się przy tym mogli powołać na przykład Węgrów, którzy nie poszli do krajowych sądów w obawie o stronniczość, i zarzucić Izraelowi, iż tamtejsze sądownictwo też nie jest sprawiedliwe. ©℗