Dziś liczba nowych przypadków COVID-19 może przekroczyć 20 tys. Rząd zastanawia się, czy zastosować dalsze obostrzenia. Ich wprowadzenie mogłoby zostać odebrane jako sposób na wyciszenie buntu przeciw aborcyjnej decyzji TK.
Wczoraj tysiące kobiet ponownie wyszły na ulice wyrazić sprzeciw wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego. Część z nich wzięła w firmach wolne na żądanie albo urlop wypoczynkowy.
Ze względu na rosnącą liczbę zakażeń rząd rozważa głębsze restrykcje sanitarne, ale zdaniem opozycji równocześnie celem może być ograniczenie skali protestów. W samej koalicji rządowej nie ma zgody, czy powinno dojść do całkowitego zamknięcia państwa. Za takim wariantem jest resort zdrowia. Sprzeciwia się temu Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii Jarosława Gowina. Spór mógłby rozstrzygnąć premier Mateusz Morawiecki, gdyby nie to, że – jak twierdzą nasi rozmówcy – znalazł się w kłopotliwym położeniu. Z jednej strony ma, zgodnie z wolą Jarosława Kaczyńskiego, zwalczać protestujących przeciw decyzji Trybunału Konstytucyjnego (TK). Z drugiej, nie chce eskalować napięcia. A właśnie taki może być efekt kolejnych ograniczeń, o których myśli rząd.