Zwróćcie się do polskich władz o apel do obecnych władz białoruskich, by nie strzelały do własnego narodu – mówi kandydatka białoruskiej opozycji na prezydenta Swiatłana Cichanouska.
Pierwotnie w wyborach prezydenckich 9 sierpnia miał startować pani mąż Siarhiej, popularny youtuber, lider kampanii Kraj do Życia. Jednak w dniach, gdy upływał termin rejestracji komitetów wyborczych, przebywał w areszcie, przez co nie mógł się zarejestrować. Pani rejestracja była waszym planem B czy spontaniczną decyzją?
Niestety nie mieliśmy planu B. Nie zastanawialiśmy się nad nim. Siarhiej działał sam, a w domu nie rozmawialiśmy o polityce. Było mu mnie szkoda. Kiedy trafił do aresztu, przez co stracił szansę na rejestrację komitetu, wróciłam do domu i zastanawiałam się, jak mu pomóc, jak wesprzeć. Wiedziałam, jak ważna jest dla niego sprawa, którą się zajmował, jeżdżąc po miastach i rozmawiając ze zwykłymi ludźmi. Domyślałam się, że ciężko przeżywa to, że nie może tego kontynuować. Zupełnie spontanicznie, bez konsultacji z kimkolwiek, podjęłam decyzję, by zarejestrować się zamiast niego.