W trakcie wyborów oddano tylko 0,3 proc. nieważnych głosów, ale w przypadku głosowania korespondencyjnego było ich już 4,5 proc.
Przebieg głosowania korespondencyjnego pokazuje, że wyborcy muszą się go jeszcze nauczyć. – Do tej pory nie korzystano z takiej formy głosowania w takim zakresie. Musi się ona jeszcze utrwalić w świadomości wyborców. Na wnioski na przyszłość przyjdzie czas po II turze – mówi Magdalena Pietrzak, szefowa Krajowego Biura Wyborczego.
Z danych PKW wynika, że w I turze rozesłano wyborcom w sumie 536,8 tys. pakietów wyborczych, z czego ponad 343 tys. za granicą. Wyborcy odesłali 483,9 tys. kopert zwrotnych, co oznacza, że niemal 53 tys. gdzieś się zawieruszyły, bo wyborcy ich nie przekazali albo poczta nie zdążyła z ich dostarczeniem na czas. Cała procedura okazała się dość kłopotliwa.
Reklama
W aż 17,8 tys. przypadków głosujący nie dołączyli oświadczenia o osobistym i tajnym oddaniu głosu. 2 tys. przypadków to koperty zwrotne, w których zabrakło koperty na kartę do głosowania. Było też 800 kopert, w których znalazła się niezaklejona koperta na kartę do głosowania, i 600, w których oświadczenie nie było prawidłowo wypełnione lub podpisane przez wyborcę. Osoby pracujące przy wyborach opowiadają nam o różnych przypadkach, w których wyborcy głosujący korespondencyjnie pogubili się w procedurach. – Mieliśmy dwie sytuacje, że wyborca w dniu głosowania przyniósł kartę, a oświadczenie wysłał pocztą – opowiada nasz rozmówca. Inny przypadek – mąż i żona, którzy swoje karty włożyli do jednej koperty zwrotnej. Momentami gubili się nawet członkowie komisji.
Jeden z czytelników DGP relacjonuje, że po przyniesieniu pakietu do komisji wyborczej jej członek od razu otworzył zarówno kopertę z oświadczeniem, jak i wypełnioną kartą do głosowania, mimo że nie powinien tego robić od razu, by nie naruszyć tajności głosowania. W niektórych przypadkach wyborcy podpisywali się na instrukcji do głosowania zamiast na oświadczeniu. Innym błędem było wrzucanie pakietów wyborczych do urn bezpośrednio przez wyborców. Tymczasem zgodnie z prawem taki pakiet powinien zostać wręczony komisji wyborczej.
Głosowanie korespondencyjne było przeważającą formą głosowania za granicą. Frekwencja poza Polską była w I turze rekordowa. Chęć głosowania zaanonsowało ponad 387 tys. wyborców, z czego 343 tys. korespondencyjnie. Jeszcze więcej osób zgłosiło się na II turę; wczoraj przed południem było to 515 tys. wyborców, a informacje z placówek jeszcze spływały. – Zasadnicza część to będą pakiety do głosowania korespondencyjnego. I tura pokazała, że to potężny wysiłek organizacyjny. Wzmocniliśmy konsulaty kilkudziesięcioma pracownikami z centrali, którzy pomagali w liczeniu głosów – mówi wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.
Duża liczba pakietów do głosowania korespondencyjnego komplikowała i przedłużała procedurę liczenia głosów. – Długo się nie zanosiło, że w trakcie pandemii będziemy mieli rekord frekwencyjny. Będziemy się starali wzmocnić nasze konsulaty przed II turą, by jeszcze sprawniej te głosy liczyć – obiecuje Jabłoński. Olbrzymia frekwencja spowodowała jednak kłopoty. Do części wyborców pakiety dotarły zbyt późno i nie zdążyli ich odesłać na czas. MSZ podkreśla jednak, że i tak procent odesłanych głosów – zwłaszcza w krajach, gdzie są duże skupiska Polaków – był wyższy niż w 2015 r. W Wielkiej Brytanii wyborcy odesłali 87 proc. pakietów, podczas gdy w 2015 r. było to 79 proc. W USA – 83 proc., a pięć lat temu – 74 proc.
MSZ podkreśla, że wszystkie osoby, które uważają, że zostały naruszone ich prawa i pakiet dostały zbyt późno, mogą składać protesty wyborcze. Wielu komentatorów zwraca uwagę, że kłopoty związane z głosowaniem pocztą za granicą mogą wygenerować pokaźną liczbę protestów. Urzędnicy pracujący przy wyborach zwracają nam jednak uwagę na art. 14 ust. 1 kodeksu wyborczego, zgodnie z którym „tworzy się obwody głosowania dla obywateli polskich przebywających za granicą, jeżeli na terenie obwodu przebywa co najmniej 15 wyborców i jeżeli istnieje możliwość przekazania właściwej komisji wyborczej wyników głosowania niezwłocznie po jego zakończeniu”. Ich zdaniem ten przepis może zabezpieczyć ich przed protestami związanymi z tym, że wyborca zbyt późno otrzymał pakiet z winy lokalnego operatora pocztowego.