Lider PSL i kandydat ludowców na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział powołanie zespołu parlamentarnego, który miałby wyjaśnić okoliczności związane z finansowaniem przedsięwzięć biznesowych spółek związanych z rodziną ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.
Reklama

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek w artykule "Biznesowa ośmiornica braci Szumowskich", że Łukasz i Marcin Szumowscy "stworzyli sieć powiązań", a spółka OncoArendi, której prezesem jest od początku Marcin Szumowski, a udziały - poprzez inne firmy - ma żona Łukasza Szumowskiego, dostała ok. 300 mln zł dotacji z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), które podlega ministerstwu nauki i szkolnictwa wyższego. Łukasz Szumowski był wiceszefem MNiSW od końca 2016 do początku 2018 roku, kiedy stanął na czele resortu zdrowia.

"Jeżeli to jest prawda, jeżeli z Ministerstwa Zdrowia uczyniono przepompownię pieniędzy, to są standardy wymarzonego +San Escobar+. To już nie jest państwo z tektury, to jest iluzja państwa" - mówił Kosiniak-Kamysz we wtorek na konferencji prasowej w Łomży (Podlaskie). Zapowiedział powołanie w środę zespołu parlamentarnego do wyjaśnienia tej sprawy.

"Wiemy, że nie powstanie komisja śledcza, komisja ds. służb specjalnych nie zajmie się tą sprawą, wiemy że instytucje kontroli państwa nie zbadają tej sytuacji, bo są kryci przez samych swoich, są sami swoi w tych instytucjach" - mówił.

"Jedyną możliwością jest dzisiaj powołanie zespołu parlamentarnego (...) Zwracam się do wszystkich opozycyjnych klubów i kół parlamentarnych, żeby wydelegowały przedstawicieli do tego zespołu parlamentarnego, który będzie wyjaśniał teraz, natychmiast tą bulwersującą sprawę. Jeżeli to jest prawda, to jest nieprawdopodobna afera i skandal" - mówił Kosiniak-Kamysz.

Apelował do kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, by wydelegował "dwóch najlepszych posłów". "To samo niech zrobi Lewica, Konfederacja, będziemy pracować wspólnie, bo trzeba tę sprawę jak najszybciej wyjaśnić" - dodał lider ludowców.

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek w kolejnej publikacji o okolicznościach finansowania spółki, której prezesem jest brat ministra Szumowskiego. Chodzi m.in. o dotacje z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

W przesłanym PAP oświadczeniu minister nauki i szkolnictwa wyższego Wojciech Murdzek napisał, że Łukasz Szumowski zajmując stanowisko podsekretarza stanu w tym resorcie nie nadzorował NCBR, a więc "nie miał żadnego wpływu na przyznawanie środków jakiemukolwiek podmiotowi, który ubiegał się o dofinansowanie" z tej agencji.

"Nigdy nie nadzorowałem NCBiR-u. Nadzór administracji publicznej określa ingerowanie w działanie instytucji, określa sprawdzanie, jak pracują urzędnicy tej instytucji, polega na wyciąganiu konsekwencji wobec tych osób. Takich działań nigdy w swoim życiu nie podejmowałem" - oświadczył w poniedziałek sam minister Szumowski. Jak dodał, nigdy nie wydawał żadnych decyzji, które ingerowały w wydawanie środków ani w funkcjonowanie tej instytucji.

"Gazeta Wyborcza" pisała wcześniej, że zanim Łukasz Szumowski wszedł do rządu, był udziałowcem dwóch z wielu spółek, których założycielem był jego starszy brat - Marcin Szumowski. Chodzi o firmy Vestera i Szumowski Investments. W czerwcu 2017 roku, kilka miesięcy po tym, jak został wiceministrem nauki, Szumowski miał pozbyć się udziałów w spółkach, które następnie przejęła jego żona - Anna. Najwięcej, jak podaje gazeta, warte były udziały Szumowskiego w spółce Vestera, czyli 87 tysięcy udziałów, wartych 4 mln 390 tys. złotych.

Spółka Szumowski Investments jest jednym z udziałowców OncoArendi Therapeutics, której prezesem jest Marcin Szumowski. Według ustaleń "Faktu", w latach 2017–2020 spółka Marcina Szumowskiego otrzymała z publicznych środków co najmniej 74 miliony złotych z dotacji i grantów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które podlega MNiSW.