Niezależny kandydat na prezydenta Szymon Hołownia zdecydował się złożyć do Sądu Najwyższego skargę na - jak powiedział - postanowienie PKW ws. przekazywania przez samorządy Poczcie Polskiej danych ze spisu wyborców. Powołując na jeden z przepisów Kodeksu wyborczego stwierdził, że jako kandydatowi na prezydenta przysługuje "skarga do Sądu Najwyższego na postanowienie PKW", a złożenie takiej skargi wstrzymuje bieg uchwały PKW aż do rozpoznania przez SN.

"To nie była uchwała PKW, to było pismo przewodniczącego Marciniaka skierowane do komisarzy wyborczych wyrażające opinię PKW, do czego ma pełne prawo" - powiedział PAP Grzelewski odnosząc się do wypowiedzi Hołowni. Podkreślił, że pismo nie ma formalnego tytułu, iż jest uchwałą PKW.

Dopytywany, czy pismo może być przedmiotem zaskarżenia do SN odparł: "żyjemy w demokratycznym kraju, wszystko można zaskarżyć".

Reklama

Odnosząc się do prezentowanego w mediach stanowiska rzecznika PKW Hołownia stwierdził, że "jeśli rzecznik PKW twierdzi, że pismo skierowane dziś do Komisarzy wyborczych to tylko +stanowisko Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej+ to prosimy o wskazanie podstawy prawnej w obowiązujących przepisach Kodeksu wyborczego, która umożliwia Przewodniczącemu pisanie pism, które nie są stanowiskiem/uchwałą/wytyczną dot. wykonywania czynności związanych z organizacją wyborów".

"To Państwowa Komisja Wyborcza jest stałym organem wyborczym, a nie jej Przewodniczący" - czytamy w stanowisku Hołowni przekazanym PAP w czwartek przez jego sztab.

Reklama

Jak dodano, przewodniczący PKW nie interpretuje przepisów wyborczych we własnym imieniu - przekazuje interpretacje prawa dokonane przez organ kolegialny, a Naczelny Sąd Administracyjny podkreślał już kilkukrotnie w swoich orzeczeniach, że organy kolegialne (np. samorządu terytorialnego) działają w znaczeniu formalnoprawnym za pomocą uchwał nawet jeśli nie noszą one takiej nazwy.

"Właśnie w takich sytuacjach jak dzisiejsza potrzebujemy Sądu Najwyższego, który w swej zbiorowej mądrości i doświadczeniu zważy, czym w rozumieniu prawa wyborczego jest w istocie dokument skierowany dziś do komisarzy wyborczych przez przewodniczącego PKW. Dlatego niezbędna była swoista ofensywa prawna Szymona Hołowni - uważamy odmiennie niż PKW, że istota aktu prawnego wyraża się w jego treści, a nie w jego formie i nazwie. Pudełko nie jest ważniejsze od zawartości" - głosi stanowisko Hołowni przekazane przez jego sztab.

"Prosimy SN o namysł nad tym, jakimi narzędziami działa państwo polskie - poprzez wszystkie jego "państwowe" organy prąc bezwzględnie do organizacji wyborów 10 maja i stawiając pod ścianą zarówno organy wyborcze, jak i samorządy. Niezmiennie oczekujemy, że PKW wstrzyma wykonanie tego aktu a samorządy nie będą zmuszane do udostępniania poczcie danych do czasu wydania przez SN orzeczenia w tej sprawie" - głosi stanowisko Hołowni.

Art. 161a Kodeksu wyborczego na kóry powołał się Hołownia zwracajac się ze skargą do SN stanowi, że pełnomocnik wyborczy ma prawo wniesienia skargi do Sądu Najwyższego na uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej ws. wytycznych wiążących komisarzy wyborczych, urzędników wyborczych i komisje wyborcze niższego stopnia oraz wyjaśnień dla organów administracji rządowej i organów jednostek samorządu terytorialnego, a także podległych im jednostek organizacyjnych wykonujących zadania związane z przeprowadzeniem wyborów. Sąd Najwyższy ma 7 dni na jej rozpatrzenie.

Ostatnia nowelizacja Kodeksu wyborczego - autorstwa posłów PiS - przyjęta przez Sejm w marcu i podpisana przez prezydenta jako element rządowej "tarczy antykryzysowej" - zakłada rozszerzenie możliwości głosowania korespondencyjnego o osoby mające ponad 60 lat i te, które znajdują się w kwarantannie. Wcześniej prawo do takiej formy głosowania przysługiwało tylko osobom niepełnosprawnych.

Później Sejm uchwalił natomiast specustawę autorstwa PiS, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Ustawa ta obecnie jest w Senacie. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki (KO) zapowiedział, że Senat wykorzysta w pełni przysługujące mu 30 dni na pracę nad ustawą.

Zgodnie z tą ustawą minister aktywów państwowych ma m.in. po zasięgnięciu opinii PKW określić wzór karty do głosowania, zlecić sporządzenie pakietów wyborczych, określić szczegółowy tryb doręczania pakietów wyborczych przez operatora wyznaczonego do wyborcy i odbierania kopert zwrotnych a następnie sposób postępowania z kopertami zwrotnymi dostarczonymi do właściwej gminnej obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania.

Według tej ustawy, operator, czyli Poczta Polska, zapewnia w przypadku głosowania w kraju, w terminie przypadającym od 7 dni do dnia przypadającego przed dniem głosowania, doręczenie pakietu wyborczego bezpośrednio do oddawczej skrzynki pocztowej wyborcy lub pod adres wyborcy wskazany w części A spisu wyborców. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa