Donald Trump nie musi na razie pokazywać Kongresowi, jak zgromadził swoją fortunę w latach poprzedzających wygrane wybory. Jednak w grudniu jego prawnicy będą musieli się tłumaczyć przed sędziami, dlaczego ta wiedza powinna pozostać tajemnicą.
Tymczasem Sąd Najwyższy USA przychylił się do wniosku prezydenta, aby wstrzymać wykonanie wyroku w sprawie Trump przeciwko Mazaras (wydał go federalny sąd apelacyjny, przedostatnia przed SN instancja). W myśl sentencji firma obsługująca księgowość prezydenta ma ujawnić dokumenty dotyczące jego działalności biznesowej, w tym zeznań podatkowych. O te dokumenty zwróciła się Komisja Nadzoru Rządowego ze zdominowanej przez demokratów Izby Reprezentantów. Nie zamyka to jednak sprawy.
Sąd Najwyższy na 5 grudnia wyznaczył przesłuchanie stron. Prawnicy Trumpa będą argumentować, dlaczego ich mocodawca powinien te dokumenty pozostawić w tajemnicy. Sędziowie na podstawie tego, co usłyszą, albo podtrzymają wyrok sądu niższej instancji, albo sami rozpatrzą sprawę. Według ekspertów od prawa konstytucyjnego wstrzymanie wyroku, a także wyznaczenie daty przesłuchania na niewiele ponad tydzień później, jest gorzkim zwycięstwem prezydenta. Członkowie Sądu Najwyższego najwyraźniej są zainteresowani wysłuchaniem argumentacji i zajęciem się sprawą.
Reklama

Reklama
W wyroku Eastland przeciwko United States Servicemen’s Fund z 1975 r. SN orzekł, że prawo Kongresu do prowadzenia śledztw jest szerokie, a prowadzący dochodzenie mogą żądać różnego rodzaju dokumentów. Co więcej, w kwestii Trump vs Mazar napisano, że Izba Reprezentantów jest uprawniona do zapoznania się z zeznaniami podatkowymi prezydenta, gdyż na ich podstawie może podjąć inicjatywę ustawodawczą regulującą kwestie finansów głowy państwa.
Pełnomocnicy prezydenta twierdzą tymczasem, że próba wyegzekwowania przez demokratów z Kongresu jego zeznań podatkowych jest nagonką podobną do tej, jaką rząd USA organizował w latach 60., prześladując liderów ruchu praw obywatelskich. Resort finansów rzeczywiście skrupulatnie sprawdzał wówczas sprawozdania, które w Internal Revenue Service składali tacy czarnoskórzy przywódcy jak Martin Luther King czy Medgar Evers. „Izba Reprezentantów może łamać konstytucję, która zakazuje dyskryminacji rasowej” – napisał w liście do Kongresu prawnik Trumpa William Consovoy, zakładając, że prezydent może być dyskryminowany dlatego, że jest… biały. Jeden z trumpowskich prawników – Jay Sekulow – tłumaczy, że próba ujawnienia zeznań podatkowych głowy państwa jest niezgodna z ustawą zasadniczą.
Co najbardziej interesuje kongresmenów? Dziennikarze śledczy ustalili, że jeszcze przed zaprzysiężeniem 45. prezydenta Trump Tower miał gorącą linię z uzależnionym od Kremla i kojarzonym z wywiadem Alfa Bankiem. Jeżeli nowojorski biznesmen spłacał raty pożyczki w tej instytucji finansowej, powinien to uwzględnić w swoim zeznaniu. Bo zaciąganie kredytu upoważnia do wielu ulg podatkowych. To może być kolejny trop w sprawie toczącej się procedury postawienia prezydenta w stan oskarżenia, ale też rzucać światło na Russiagate i wnieść do sprawy więcej niż zakończone wiosną w tej sprawie śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera.
Na prezydenckie oświadczenia podatkowe czeka Maxine Waters, 80-letnia Afroamerykanka z Kalifornii, którą Trump zwykł nazywać „indywiduum z niskim ilorazem inteligencji”. Jest ona przewodniczącą komisji finansów publicznych. W jej gestii jest badanie działalności banków inwestycyjnych, także tych zagranicznych, prowadzących działalność na terenie USA. Bardzo interesuje ją, jakie inwestycje przedsiębiorstwa Donalda Trumpa w Rosji finansował Deutsche Bank. Waters planuje swoje dochodzenie w tej sprawie. Będzie chciała sprawdzić, czy nie doszło do prania brudnych pieniędzy.
Waters może też chcieć sprawdzić zeznania podatkowe komitetu wyborczego prezydenta i ustalić, czy z konta kampanii wyborczej Trumpa wypłacono pieniądze, by zapłacić za milczenie Stormy Daniels, aktorce porno, z którą Donald Trump miał romans. Jeżeli to prawda, złamano przepisy o finansowaniu kampanii.
Dlaczego komisje Izby Reprezentantów biorą się za te śledztwa, chociaż trwa procedura impeachmentu? Możliwość prowadzenia dochodzeń jest prerogatywą Kongresu wynikającą z konstytucji. Wyjątkowość śledztw kongresowych – wyróżniająca je od tych przeprowadzanych w ramach systemu sprawiedliwości – polega na tym, że prowadzą je osoby pochodzące z wyborów powszechnych. Dlatego kongresowe śledztwa służą dziś za oczy i uszy obywateli USA.