Od 10 listopada 1918 r. do wiosny 1921 r. Józef Piłsudski był centralną figurą polityczną odradzającej się Polski. Zmieniali się premierzy i ministrowie, ale Naczelnik, kierując tworzoną w pośpiechu armią, miał w praktyce ostatnie słowo niemal w każdej ważnej sprawie. Polska walczyła o Lwów, potem o Wilno, Górny Śląsk, Wielkopolskę (akurat powstanie wielkopolskie organizowali zwolennicy endecji), wreszcie – zawarła sojusz z Symonem Petlurą.
Ten ostatni projekt miał wielki rozmach. Wiosną 1920 r. wojska Piłsudskiego rozpoczęły ostatnią w naszych dziejach (!) samodzielną próbę zmiany losów historii świata. Niepodległe Ukraina i Białoruś, powstałe z polską pomocą, miały stanowić bufor oddzielający nas od Rosji. Jednak Piłsudski wplątał Polskę w wydarzenia rosyjskiej wojny domowej. Kiedy bolszewicy zorientowali się, że na Ukrainie wyrosła nowa, niebezpieczna siła – wspierany przez Polaków ukraiński ruch niepodległościowy – uderzyli. Co było potem, to już wie „każde polskie dziecko” (ta niewielka grupa, która mimo wysiłków polskiej edukacji polubiła historię). Wojska polskie rozpoczęły odwrót. Armia Czerwona podeszła aż pod Warszawę i przez chwilę wyglądało, że dopiero co odrodzona Polska ponownie zniknie z mapy. Zatem bolszewicy pójdą aż do Niemiec, wspierać tamtejszych socjalistów i wywołać rewolucję w całej Europie Zachodniej. Zwyciężyliśmy. W Niemczech wygrała kontrrewolucja. Bolszewia wycofała się do siebie, wróciła w 1939 r.