Jarosław Kaczyński pokazał pięć rozwiązań, które mają dać partii wyborczy triumf w elekcji do europarlamentu i jesiennych wyborach krajowych.
Reklama
– To nie obiecanki, to podniesienie jakości życia i zwiększenie naszej wolności i równości – mówił w sobotę prezes PiS. Pierwotnie w puli było 12 pomysłów, m.in. podniesienie płacy minimalnej. Wybrane rozwiązania miały spełnić dwa główne cele: odebrać inicjatywę opozycji i skłonić duże grupy elektoratu do przychylnego spojrzenia na PiS. Stąd wytypowano ludzi młodych, kobiety i rodziny, emerytów, osoby pracujące w usługach czy handlu, wreszcie mieszkańców prowincji. Rozwiązania mają wejść w życie w tym roku.

Na dzieci

Korzyść w 2019 r. dla rodziny: 3000 zł. PiS proponuje wprowadzenie świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko. Dziś, by otrzymać 500 plus na pierwsze dziecko, nie można mieć dochodu powyżej 800 zł na osobę w rodzinie. To rozwiązanie ma wejść w życie już od 1 lipca, więc w tym roku rodziny będą je otrzymywać przez sześć miesięcy. Koszt tego rozwiązania to ok. 18 mld zł rocznie, czyli w tym roku 9 mld. Podbije to koszty wypłat świadczenia wychowawczego do ok. 40 mld zł rocznie, czyli 2 proc. PKB.
To rozwiązanie pozwoli za to zmniejszyć koszty obsługi systemu. Obecnie to ok. 300 mln zł, z czego najwięcej pochłania weryfikacja dochodów rodziców. Zapewne ustawa zostanie uchwalona w kwietniu lub maju przed eurowyborami, a wypłaty zaczną się w drugim półroczu przed kampanią do parlamentu. Pożądane byłoby zlikwidowanie zasiłków rodzinnych, które w tych okolicznościach tracą sens, lub przynajmniej wliczanie 500 plus do kryterium dochodowego do tych zasiłków.

13. emerytura

Korzyść dla emeryta w 2019 r.: 1100 zł. To duży jednorazowy dodatek dla emerytów i rencistów w wysokości minimalnej emerytury. Ma być wypłacony jeszcze w maju, czyli przed wyborami europejskimi, co ma zachęcić seniorów do pójścia do urn. Jak zapowiedział prezes PiS, rozwiązanie będzie obowiązywało w 2019 r., a PiS ma się postarać, jeśli będzie rządził, by działało także w kolejnych. Taka konstrukcja daje możliwość dostosowywania co roku takich dodatków do możliwości budżetu.
40 mld zł, czyli 2 proc. PKB. będą kosztować pomysły partii
Jako osobny dodatek nie podwyższają one bazy do waloryzacji emerytur, co czyniłoby to rozwiązanie droższym. Dziś mamy 9,3 mln emerytów i rencistów, razem z KRUS i służbami mundurowymi, więc roczne koszty tego rozwiązania wyniosą 10–11 mld zł. Tak więc łącznie z 8 mld zł, które kosztuje tegoroczna waloryzacja rent i emerytur, budżet wypłaci seniorom o 20 mld zł więcej niż rok temu. Do tego dochodzi koszt obniżonego wieku emerytalnego – 12 mld zł.

Do 26 lat bez PIT

Korzyść dla podatnika w 2019 r. zależna od dochodów i momentu wprowadzenia rozwiązania: 1430 zł dla pensji minimalnej, 4000 zł dla przeciętnego wynagrodzenia. Celem jest obniżenie klina podatkowego wśród najmłodszych podatników, co zdaniem autorów powinno się przełożyć na chęć podejmowania legalnego zatrudnienia i wychodzenia z szarej strefy. Według BAEL współczynnik aktywności zawodowej osób w wieku od 15 do 24 lat wynosi zaledwie nieco ponad 35 proc., podczas gdy dla całej grupy osób w wieku produkcyjnym, czyli od 18. roku życia do emerytury, jest to przeszło 70 proc. Wskaźnik zatrudnienia wygląda jeszcze gorzej, bo ledwo przekracza 30 proc., podczas gdy dla wszystkich aktywnych zawodowo wynosi 54,6 proc.
Eksperci od dawna zachęcają do ograniczenia klina podatkowego, ale ich zdaniem powinno to być rozwiązanie adresowane do wszystkich pracujących, a nie tylko młodych. Bo ci, gdy znów zaczną płacić PIT, po 26. urodzinach zderzą się z nagłą obniżką wynagrodzenia netto. Rozwiązanie może też służyć do optymalizacji podatkowej. Dla rządzących argumentem za takim potraktowaniem młodych jest kwestia emigracyjna. Trudno oczekiwać, że brak PIT skłoni ich od powrotu do kraju, ale może dla części będzie argumentem za pozostaniem.

Wyższe koszty uzyskania przychodu i niższy PIT

Korzyść dla podatnika w 2019 r.: minimum 240 zł. To najmniej kontrowersyjne rozwiązanie, które będzie promować aktywność zawodową. Jeśli zapowiedzi zostaną zrealizowane w tym roku, to koszty uzyskania przychodu wzrosną do 2670 zł rocznie i będzie to pierwsza taka podwyżka od ponad dekady. Jej beneficjentami będą osoby zatrudnione na etacie, co poprawi opłacalność umów o pracę względem np. umów cywilnoprawnych. Istotne jest też to, w jaki sposób zmiana wpłynie na klin podatkowy.
Relatywnie największą korzyść uzyskają osoby zarabiające najmniej. Kto dostaje pensję minimalną (dziś 2250 zł brutto), po zrealizowaniu obietnicy otrzyma o ok. 15 proc. więcej na rękę. Ale już przy średniej krajowej podwyżka netto nie przekracza 7 proc. Jak szacujemy, wariant podwojenia kosztów uzyskania przychodu może kosztować 2,5 mld zł. Trwają też prace nad niższym PIT. Wyższe KUP są rozwiązaniem adresowanym do wszystkich, a resort finansów pracuje nad tym, by jeszcze dodatkowo obniżyć koszty pracy dla tych zarabiających do granicy przeciętnego wynagrodzenia.

PKS bis

Korzyść w 2019 r.: rozbudowa połączeń lokalnych. To plan dofinansowania prywatnych firm, aby nie zamykały połączeń. PiS wychodził z taką inicjatywą już w kampanii wyborczej w 2015 r. Koszty są trudne do oszacowania, bo nie wiadomo, jaki model finansowania zostanie przyjęty. W PiS można usłyszeć, że chodzi o kwotę rzędu 700–800 mln zł. Z analiz m.in. Klubu Jagiellońskiego wynika, że niemal 14 mln osób żyje w gminach bez zorganizowanego transportu publicznego. Wiele funkcjonujących w Polsce PKS zostało zaś przejętych przez prywatne firmy, które optymalizując koszty, likwidują nierentowne trasy. Nie wszystkie samorządy dają sobie radę z utrzymaniem swoich przewoźników.

Konsekwencje budżetowe

PiS wszedł do kampanijnej gry, licytując wysoko. W skali pełnego roku pomysły mają kosztować ok. 2 proc. PKB, co daje mniej więcej 40 mld zł. W tym roku rachunek będzie niższy, ale i tak na realizację planów partii rządzącej w tym roku zostanie wydane ponad 20 mld zł. Konsekwencją może być rosnąca znów relacja długu do PKB i wyższy deficyt.
Pomysły PiS będą oddziaływać na gospodarkę na dwa sposoby. Pierwszy to szansa na strukturalną zmianę na rynku pracy. Temu mają pomóc zwłaszcza likwidacja podatku PIT dla młodych poniżej 26. roku życia i podwojenie kosztów uzyskania przychodów. – W przypadku ludzi młodych podaż pracy jest stosunkowo silnie podatna na bodźce finansowe, więc brak PIT może ich zachęcać do podejmowania pracy – uważa Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA. Z kolei wyższe koszty uzyskania przychodu premiują zatrudnienie na umowach o pracę.
Drugi efekt, jaki może wywołać realizacja zapowiedzi PiS, to dolanie paliwa do zwalniającej gospodarki. Teoretycznie zasilenie konsumenckich kieszeni dodatkowymi miliardami z dodatkowych emerytur czy 500 plus powinno wesprzeć konsumpcję, która z kolei wzmocni wzrost. Rząd zaaplikuje gospodarce impuls fiskalny, czyli wpompuje w nią ponad 1 proc. PKB w bezpośrednich transferach socjalnych. To może ograniczyć zasięg spowolnienia, które już majaczy na horyzoncie.