Norwegia uznała polskiego konsula za persona non grata . W odpowiedzi Polska dała norweskiej konsul tydzień na opuszczenie kraju.
Reklama
Zaczęło się od tego, że w ostatnich latach wzrosła liczba polskich rodzin rozdzielanych przez norweski urząd zajmujący się prawami najmłodszych. Wsparcia w kontaktach z siejącym wśród Polaków postrach Barnevernet udziela nasza służba konsularna w Oslo.
To właśnie sposób współpracy wydalonego przez Norwegów konsula Sławomira Kowalskiego z tym urzędem został zakwestionowany przez tamtejsze władze. Miał on być agresywny wobec urzędników. Dlatego poproszono Polskę o odwołanie go z Norwegii.
Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zdecydował jednak o pozostaniu Kowalskiego na stanowisku do końca jego kadencji, która miała minąć w czerwcu tego roku. Polskie ministerstwo odrzuciło zarzuty strony norweskiej, bo w jego ocenie były one nieuzasadnione. – Resort spraw zagranicznych dobrze ocenia pracę konsula, w szczególności jeśli chodzi o jego działania na rzecz obrony interesów polskich rodzin – poinformował DGP resort. – W kwestii rzekomego wezwania norweskiego MSZ do odwołania konsula Kowalskiego z zajmowanego przez niego stanowiska pragniemy poinformować, że nie otrzymaliśmy formalnego stanowiska w tej sprawie – dodał.
Władze w Oslo postanowiły jednak uznać polskiego konsula za persona non grata, o czym wczoraj na Twitterze poinformował wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk. Decyzja ta oznacza, że nie będzie on mógł dalej sprawować swojej funkcji. Musi wyjechać.
Szynkowski vel Sęk zapowiedział wczoraj działanie wzajemne „w trybie natychmiastowym”. A po paru godzinach poinformował, że Polska zdecydowała się wydalić norweską konsul – nasze MSZ dało jej tydzień na opuszczenie kraju.
Działania Barnvernet nie od wczoraj są źródłem napięć w relacjach polsko-norweskich. Wraz ze wzrostem liczby Polaków migrujących do tego skandynawskiego kraju rosła również liczba dzieci, które decyzją urzędu norweskiego zostawały odseparowane od rodziców. O ile w 2012 r. Barnevernet zdecydowało o rozdzieleniu zaledwie dwóch rodzin, o tyle dwa lata później takich przypadków było już 27. Od czterech lat każde odebranie polskiego dziecka jest zgłaszane przez Barnevernet naszej placówce konsularnej w Oslo.
Takie sprawy trafiały właśnie do Sławomira Kowalskiego. Na jego pracę do norweskiego MSZ w ostatnich latach napłynęło kilka skarg. Według resortu jego zachowanie było agresywne, „częściowo brutalne” względem urzędników państwowych. Kowalski miał przeszkadzać im w pracy oraz nie stosować się do instrukcji policji. ©℗